Nie żadne Euro, tylko TU jest Polska, Panowie. Pod Krzyżem i przed Bożym Ciałem. Przed obrazem Matki Boskiej i w rozbrzmiewającym wciąż echu słów Jana Pawła II.
A to jest skandal i obciach w obliczu Europy (o czym poniżej). W obliczu Euro też zapewne. Niczego więcej szukać nie trzeba - powiedziałby kapłan europejskiej religii i rozdarłszy szaty, wydałby wyrok skazujący, podobnie jak uczynił wiadomy osobnik z Ewangelii: czy jeszcze potrzebujemy świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Co o tym mniemacie?
Euro nie oglądam, bom nie kibic. Politycznie kibolom kibicuję, jako że zdrajców nie popieram. Wyniki rozgrywek mnie nie obchodzą do bólu. Ale cieszę się, że ktoś o Polsce cośkolwiek napisze, nakręci etc.Można się dowiedzieć, co o nas sądzą.
L-G-d-O chwali, że nas chwalą Francuzi w przededniu Euro - na stacji telewizyjnej France 2. Zamieściła linka, który prowadzido paru francuskich reportaży telewizyjnych. Ciekawe. Między innymi na miejscu pierwszym reportaż Une Eglise bien encombrante. Jakby kto nie wiedział - w tytule chodzi o polski Kościół, który jest wedle tytułu "encombrant" - czyli "zawadzający", "przeszkadzający", "tarasujący".
W czym "zawadzający"? Reportaż pokazuje to dokładnie, a dodatkowo tłumaczy też notka wprowadzająca na stronie www, która stwierdza wprost, że Kościół w Polscea pris une place démésurée. Czyli że Kościół zajął w naszym kraju miejsce stanowczo za duże, wyolbrzymione. I że jest to wyzwanie dla zmieniającej sie (domyślnie: europejsko normalniejącej) polskiej społeczności.
Co ciekawe, w samym filmie nie padają jakieś szczególne słowa krytyki pod adresem Kościoła i kleru (prócz tych wypowiadanych w końcowej części filmu przez Palikota i Grodzkiego vel Grodzką) . Dla Europejczyka wystarczą fakty. Fakt, że Kościół w Polsce jest posiadaczem dóbr - nieruchomości, że prowadzi przytułki i szpitale, że posiada "imperium medialne", że katechizuje w szkołach, że księża bywają obecni na oficjalnych uroczystościach państwowychjako księża, że krzyż wisi w Sejmie. Kolejny punkt oskarżenia - bez oskarżania, bo Europejczykowi wystarczy pokazać i wiadomo, że skandal - to publiczne i otwarte głoszenie czystości przedmałżeńskiej i zakazu aborcji. I tak dalej.
Wniosek:la puissance de l'Eglise interpelle la nouvelle société polonaise. A zatem potęga Kościoła jest wyzwaniem dla nowego (młodego) społeczeństwa Polski... W domyśle: coś z tym trzeba zrobić, tak zostać nie może. Skądinąd dowiadujemy się, że i polski Kościół nie próżnuje. Przyszłość jego zależy od młodzieży, dlatego też - rzecze lektor - głoszony dziś otwarcie cel polskiego Kościoła to odcięcie, oddalenie młodzieży od pokus gorączki sobotniej nocy.
Cały czas w głosie lektora wyczuwa się lekką - bardzo lekką, nie wiem, jak to oddać? - kpinę, złośliwość? dystans? gdy mówi o tych wszystkich "skandalach", jakże oczywistych w opinii Europy. Ale dla nas przecież mowa tu o sprawach zupełnie normalnych. Tak normalnych, że myślę, iż nawet mimo sposobu prowadzenia kamery i tonu, jakim lektor głosi swoje objaśnienia, polska publiczność (katolicka) mogłaby odebrać znaczną część reportażu jako materiał pozytywny, chwalący.
Bo począwszy od kluczowego słowa "miłość" (pada ono w reportażu z "obu stron") sens tych samych słów jest dla Nas i dla Nich skrajnie inny. Te same słowa - zupełnie odmienne znaczenia. Inne oceny. Inne światy.
Tak więc, cokolwiek powiemy o polskim Kościele, czyli o sobie samych - musimy mieć świadomość, że w oczach Europy tak zwana normalność wygląda inaczej niż w oczach naszych. Że dla tej Europy normalność to Palikot. A podstawowe nauczanie Kościoła jest skandalem i 'bluźnierstwem' i może się spotkać tylko z taką właśnie reakcją: czy jeszcze potrzebujemy świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Co o tym mniemacie?
A tymczasem TU jest Polska.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)