1. afera jest, dzieje się
Wielka afera: w kościołach ma zostać odczytane wspólne oświadczenie Cyryla i arcybiskupa Michalika.
Niektórych to mierzi. Innych to cieszy. Jeszcze innych dezorientuje. Gest Cyryl - abp Michalik bywa porównywany do smoleńskiego uścisku Putin-Tusk.
Dziwię się i zarazem nie dziwię
uczestnikom tej dyskusji i tym zdaniom: zwłaszcza zdaniom księdza Zalewskiego i redaktora Terlikowskiego. Są uzasadnione, ale też (chyba) zbyt ostre.
Ja w każdym razie podczas czytania odnośnego tekstu z kościoła nie wyjdę, a choć sam fakt podpisania porozumienia budzi we mnie refleksje różne, to jednak generalnie - jestem za.
I powtarzam: wyrażającym zdania skrajne trochę się dziwię... a trochę nie.
2. Cyryl - bezbożny?... może...
Wprawdzie Cyryl jest człowiekiem Putina, owszem. A zatem wiemy, co możemy o nim myśleć i czego się po nim możemy spodziewać w kwestiach ciemnych. W sposób naturalny NIE MOŻNA porozumienia z nim mierzyć wyłącznie miarą ewangeliczną i trzeba wietrzyć podteksty.
3. ...lecz bez wątpienia wyświęcony...
Cyryl jest też jednak głową cerkwi prawosławnej. Nie pierwszą o wątpliwej reputacji i zapewne nie ostatniątakąw dziejach tego Kościoła. W tym momencie nie ma co zważaćna to- bo z naszej perspektywy REPREZENTUJE wiele milionów wierzących prawosławnych. I dlatego tak czy inaczej TRZEBA przynajmniej RÓWNIEŻ rozmawiać z nim językiem EWANGELII, językiem właściwym dla takich rozmów.
4. Ewangelia i polityka nierozdzielne
Podpisanie wspólnego oświadczenia z Cyrylem jest więc oczywiście manifestacją - zarówno ewangeliczną (jak wskazuje Terlikowski), jak i polityczną (jak wskazuje Zaleski). Niekiedy nie da sie tych sfer rozdzielić, a zwłaszcza w tym przypadku.
Bo z jednej strony Putin bez wątpienia - nawet nie bardzo, ale wprost - stoi za owymcyrylo-polskimdokumentem. Można żywić obawy, że zamiary ma paskudne, a co najmniej zamierzył "nasiać w Polaczkach niezgody". Co najmniej.
Ale, ale. Poprzez ogłoszenie tego dokumentu Cerkiew nie zhołduje sobie polskiego Kościoła, ani tym bardziej na odwrót, Kościół Cerkwi nie wchłonie. Jestem też przekonany, że Putin mierzy tego rodzaju działania jedynie swoją, diabelską, świecką i zdradziecką miarą, przyzwyczajony do oświadczeń przyjaźni i współpracy z czasów Związku Sowieckiego.
Tymczasem porozumienie podpisywane przez Kościoły Chrystusa ma jeszcze inny wymiar, którego Putin zapewne w swoich planach pod uwagę nie bierze; właśnie ów wymiar ewangeliczny, Chrystusowy. Wierzę w to.
5. ...dzieła Kościoła niezależne a do zaufania pobudzające...
Nadto poprzez ten gest Kościół - tu przede wszystkim Mój Kościół, Kościół katolicki w Polsce - pokazał, że jest niezależną siłą, która nie ogląda się zbytnio ani na Tuska, ani na Kaczyńskiego, ani na GazWybor, ani na Gazetę Polską. Jest siłą, która nie zamierza być "zaślepiona" i potrafi działać w sposób zaskakujący. Jako się rzekło, zgodny z Ewangelią, a jednocześnie polityczny w staropolskim znaczeniu tego słowa.
Obawy pozostają, są także wątpliwości co do sformułowań samego dokumentu. Ale jeśli o mnie chodzi, generalnie i po prostu ufam arcybiskupowi Michalikowi. Myślę też, że cokolwiek by myślał sobie Cyryl, to bez wątpienia żywi on też zazdrość wobec polskiego Kościoła - zazdrość tej niezależności od władzy świeckiej. I na tym tle, o ile sam chodzi posłusznie na Pasku Putina... no, nie spodziewam się niczego wielkiego, bo to jest Rosja. Ale jakaś perspektywa pozostaje.
6. ...i poprzez precedensy oświetlone - Partia i JP II...
Przypomnijmy jeszcze precedensy nieco podobnych kontrowersji, które dzieliły (na krótko) polską społeczność wierzących Kościoła Katolickiego.
Otóż kardynał Karol Wojtyła też został "poparty" przez czynniki partyjne w chwili, gdy jeszcze nie był kardynałem, a stawała sprawa następstwa na krakowskiejstolicy arcybiskupiej. Uważano go za "ugodowego" i zdolnego do dialogu, zamierzano "wygrać" przeciwko Prymasowi, liczono na to, że jest pod lupą bezpieki za pośrednictwem TW ze środkowisk kościelnych - i skutecznie wsparto jego kandydaturę. Skutecznie. Po czym się nacięto. Bo mimo wszystko - czy raczej po prostu - inaczej mielą młyny kościelne, inaczej świeckie; inaczej działają ludzie naprawdę ufający Chrystusowi (choćby była ich w samym Kościele liczba bardzo ograniczona). Jest tak nawet w sprawach światowej polityki, w której Kościółprzecieżbierzeudział.
7. ...lub dajmy na to: pojednanie polsko-niemieckie...
Proszę łaskawie zauważyć, co to było, co to się działo, gdy słowa o pojednaniu z Niemcami wypowiedział na Jasnej Górze Prymas Wyszyński. Te circa pół wieku temu.
Pamięć tego, co wyrządzili nam Niemcy była wówczas o wiele silniejsza, niż dziś, bo namacalna, świeża. Podsycana jeszcze przez naszych komunistów, którzy lansując jedynie słuszny stereotyp bestialskiego Niemca, tuszowali przy okazji zbrodniewłasnei zbrodnie sowieckie. Stereotyp miał wielkie pokrycie w rzeczywistości i był dość skuteczny w oddziaływaniu. Prymas mógł się zatem spodziewać negatywnej reakcji tłumu, zgromadzonego na Jasnej Górze. Ale tłum podporządkował się i powtórzył: "przebaczamy".
Jednocześnie po ogłoszeniu listu biskupów polskich do biskupów niemieckich komuniści usiłowali zdyskredytować jego przesłanie i jego autorów, a zwłaszcza samego Prymasa. I nie udało im się, choć w gruncie rzeczy pojednanie "zrealizowano" o tyle, o ile. Do dziś jest bardzo kulawe, Niemcy tak naprawdę nie chcą przyjąć do wiadomościen masse skali prześladowań i eksterminacji, jakim poddali Polaków podczas wojny.
A jednak list biskupów miał gigantyczne znaczenie. Mimo, że i w mojej rodzinie kręcono trochę nosem na owo "pojednanie". Nie, żeby żadnemu Niemcowi nie podac ręki, ale jednak z obawą, że możechodzio to, iżby zapomnieć, przejść do porządku dziennego. O to nie chodziło, a jednak....
8. ...acz i błędy...
Były i błędy Prymasa. W sierpniu 1980 roku wystosował wezwanie do - w gruncie rzeczy - zaprzestania strajków. Pomylił się i nie posłuchano go. Miał prawo do takiej pomyłki... A czy byłą w tym ręka bezpieki? Może. Wcześniej, u progu swego posługiwania, podpisał przecież porozumienie z komunistami - co mu niektórzy wypominają. Dopiero potem przyszło jego non possumus. Był bowiem człowiekiem świętym - ale i był politykiem.
9. ...co podsumowując...
Co podsumowując - nie boję się porozumienia z Cyrylem. Nie demonizowałbym go. Ani też nie idealizował. To nie jest porozumienie z Putinem, tylko z wyznawcą Chrystusa reprezentującym wyznawców Chrystusa.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)