Krótka interwencja. W sprawie modelowej manipulacji.
Na stronie dzisiejszego GazWyboru pojawiła sie informacja pod tytułem:
Doktorat z pielgrzymek Radia Maryja? Już nie przejdzie.
Ów materiał, sporządzony przez Pawła P. Reszkę, dotyczy działaności zespołu do spraw dobrych praktyk akademickich, który to zespół bada rzetelność badań naukowych.
Na początek i na koniec Reszka cytuje wypowiedź prof. Jana Hartmana, przewodniczącego wspomnianego zespołu. Prof. Hartman charakteryzuje ogólnie problem rzetelności badań naukowych prowadzonych na polskich uczelniach wyższych. Jej stan nie jest zadowalający, zwłaszcza jeśli chodzi o badania prowadzone przez reprezentantów nauk społecznych, no i - jak wynika z zacytowanego fragmentu wypowiedzi profesora - zwłaszcza wówczas, gdy są one przeprowadzane na podstawie ankiet.
W następnych akapitach notki jej autor - czyli ów Paweł P. Reszka - przechodzi do sprawy opisanej jakiś czas temu przez GazWybor: kwestii doktoratu z socjologii, poświęconego pielgrzymkom Radia Maryja. Ma to być ilustracja wywodów profesora Jana Hartmana. Wspomniany doktorat wzbudzał merytoryczne kontrowersje, streszczone przez redaktora Reszkę tak:
Przed dwoma laty pisaliśmy o doktoracie z socjologii religii na KUL, który obronił redemptorysta, bliski współpracownika o. Tadeusza Rydzyka. Badania za pomocą 500 ankiet przeprowadził na uczestnikach jednej z pielgrzymek Rodzin Radia Maryja na Jasną Górę. Starał się ustalić, czy mamy tu do czynienia ze zgromadzeniem agoralnym, który to termin sformułował profesor KUL, recenzent doktoratu. Takie zgromadzenie to "dobrowolne, masowej skali publiczne zgromadzenie, inspirowane przez jakieś wyższe wartości moralne lub społeczne, np. godność ludzka, prawda, wolność, sprawiedliwość.". Po "wyczerpujących badaniach empirycznych" duchowny odkrył, że pielgrzymka faktycznie była "wydarzeniem agoralnym". Na podstawie rozprawy, którą napisał, otrzymał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie socjologii. Co ciekawe, jedna z recenzentek pracy (było ich dwoje), wcześniej była doktorantką promotora doktoratu redemptorysty.
To bardzo ciekawy wtręt i bardzo ciekawe doniesienie, albowiem:
1. Powyższy akapit czytelnicy (mniej wyrobieni) łatwo wezmą za fragment wypowiedzi prof. Jana Harmana, szefa zespołu badającego naukowe nadużycia, który - jak się wydaje - miałby tym samym skrytykować poziom doktoratu z socjologii obronionego przez redemptorystę na KULu. A także krytykować jego... temat. Zwłaszcza, że do tegoż akapitu odnosi się tytuł całej notki. Tymczasem tak nie jest: mamy do czynienia z wypowiedzią pana Reszki; z jego wtrąceniem, które poprzez sąsiedztwo może być - mylnie - utożsamione z wypowiedzią profesora;
2. Co gorsza, jak się rzekło, tytuł całej notki odnosi sie właśnie do tego wtrącenia, a nie do wypowiedzi prof. Hartmana i sugeruje, iż profesor sądzi, jakoby w ogóle pisanie doktoratów o pielgrzymkach Radia Maryja było nienaukowe i że należy z tym skończyć, że coś takiego teraz już "nie przejdzie".
To oczywista nieprawda. Przypominam równie bzdurne krytykowanie prof. Geremka za to, że swoją pracę naukowa poświęcił prostytutkom i wykolejeńcom średniowiecznego Paryża. Tematu można nie lubić, autora też, lecz przedmiot badań jest przedmiotem badań, a nie wyznaniem wiary... Bada się przecie nawet fekalia i - jak wiadomo - są to badania bardzo sensowne i praktycznie przydatne.
Miałbym jednak inny, ciekawszy przykład. Niedawno jeden z innych przedstawicieli nauk społecznych wypowiadał sie na temat liczby & procentu księży polskich, którzy współżyją z kobietami bądź nawet mają stałe partnerki & dzieci. Naukowiec ów powoływał sie na swoje długoletnie badania. Informacja wywołała burzę w internecie, a jedną z pierwszych gazet, które ją rozpowszechniły - była GazWybor. Ciekawe, dlaczego Reszka nie przywołuje tego przykładu? Bo przecież podczas internetowej debaty udowodniono autorowi badań (utytułowanemu socjologowi), że przeprowadził je w sposób co najmniej mało naukowy i że nie są one w żaden sposób miarodajne. W ten sposób sprawa wywołała podwójny skandal: wpierw obyczajowy, zaraz potem naukowy. Tak przynajmniej zrozumiałem wypowiedzi innych socjologów, którzy merytorycznieocenialibadania swojego kolegi po fachu.
Czy zatem dzisiejsza notka w GazWyborze nie powinna być zatytułowana: "Doktorat z księżych kochanek? Już nie przejdzie!"
3. Najzabawniejsze zaś jest jednak to, że redaktor GazWyboru postawił w powyższym akapicie "zarzuty" (nie skomentował ich wprost jako zarzutów, ale przecież jest jasne, że chodzi o takowe), które są, delitaknie mowiąc, niecelne. Krytykowanie liczby ankiet - jest samo w sobie bezsensowne. Pięćset ankiet, to zresztą próba całkiem spora; ale iżby liczbę takową skrytykować, lub pochwalić, musielibyśmywpierwwiedzieć, jak duża była cała grupa osób, której dotyczyły badania; acz i tu nie moglibyśmy jeszcze pochwalić lub skrytykować, bo trzeba by jeszcze dokładnie poznać sposób zredagowania samej ankiety i jej przeprowadzenia. Bywająpoważne doktoraty z socjologii, które powstały na podstawie zaledwie kilkunastu pogłębionych wywiadów. To wszystko zależy.
Wiem o tym na podstawie pobieżnych kontaktów z socjologią i znanymi mi socjologami, bo poza tym na socjologii nie wyznaję się. Autor tekstu zapewne i takich kontaktów nie miał a wyznaje się jeszcze mniej.
4. No i jeszcze zarzut nienazwanego wprost "kumoterstwa". Jeśli jest taki profesor-mistrz, który wypromował wielu doktorów, to nic dziwnego i zdrożnego w tym, że owi jego uczniowie, po dojściu do wyższego stopnia, piszą recenzje doktoratów tworzonych przez młodszych uczniów swego profesora. Bardzo często zresztą jest tak, iż recenzje powierza się po połowie: przedstawicielom środowiska macierzystego (pracownikom naukowym placówki, w której doktorat został napisany) oraz przedstawicielom placówki innej. A bywa i tak, że specjalistów danej (wąsko pojętej) dziedziny czy badających daną problematykę jest tak niewielu, iż nie ma wyjścia - albo powierzać recenzje osobie z dziedziny sąsiedniej(żeby "dobrze wyglądało"), która sie nie zna na tym akurat przedmiocie badań, albo osobie kompetentnej, która siłą rzeczy pisała doktorat i habilitację recenzowane w tym samym kręgu badaczy. Żeby postawić zarzut - trzeba by taką sprawę najpierw wyjaśnić bliżej. Bo może i kumoterstwo było - ale na podstawie notki z GazWyboru nie można się tego dowiedzieć.
568
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)