strona www gazwyboru dziś
strona www gazwyboru dziś
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
731
BLOG

UWAGA: geje gotują się do nowego roku szkolnego... co robić?

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 29

Zbliża się kolejne stadium promocji dewianctwa. Nic dziwnego - nadchodzi pierwszy września i pierwszy dzwonek, więc GazWybor et consortes będą chcieli  (jak podejrzewam) wystartować z czymś zdecydowanie bulwersującym i pseudopostępowym (a zatem zapewne gejowskim) w ramach akcji "Witaj, szkoło". Wyczuwam, iż coś z tej okazji przeczytamy, a może i zobaczymy; pewno się będzie działo.

Jako ojciec dzieciom i jako chrześcjanin - wyrażam swoje głębokie zaniepokojenie tym faktem.

A zaniepokojenie powiększyło się poprzez fakt, że juz dziś Organ Organów publikuje przykry - rzeczywiście przykry - list od geja z lubelszczyzny, który stwierdza, że tamże, w jego ojczystym regionie, wciąż nie wypada gejowskiej parze pójść na przytulanego i za rączkę z chłopakiem po mieście i do parku, bo epatowanie zboczeniem (on oczywiście nie określa tego zboczeniem)  budzi wciąż jeszcze zgrozę, że tam zatem nie przechodzą miastem marsze równości i że z tego też powodu (jak się domyślam, że z powodu tego epatowania gejostwem) na wsi, w której rzeczony chłopak mieszka, jakieś łobuzy rzucały w jego stronę cegłami; nadto, że w jego szkole pani od biologii wciąż jeszcze opowiada dzieciom, że homoseksualizm to zboczenie.


(Na wszelki wypadek wyjaśnijmy tu raz jeszcze, że "gej" nie jest
tosynonim homoseksualisty; "gej" to przedstawiciel "kultury gejowskiej", czyli ktoś, kto traktuje swoje zboczenie jako rzecz wartą pielęgnowania, manifestowania i wynoszenia na piedestał; obu rzeczy - homoseksualizmu i gejostwa - nie wolno ze sobą równać i utożsamiać; to odmienne rzeczywistości).

Tak więc, w sumie, dość szcześliwy to kraj, owa lubelszczyzna.

Oczywiście nie dlatego, że tam za gejami rzuca się cegłami (to raczej przejaw chamstwa tudzież agresji wobec bliźniego), ale dlatego, że wierni katolicy nie boją się
tamjeszcze głośno oznajmiać, co uznają za dobre, a co za złe. I dlatego, że tam także pośród elit wciaż jeszcze istnieje  szeroka tolerancja dla wiary katolickiej. 

Organ Organów jest tym oburzony.

A ponieważ zbliża się początek roku szkolnego oraz zapewne jakieś gazwyborowe wyskoki z tego tytułu (p
ublikacja zapowiada dalszy ciąg, bez wątpienia; zapewne juz wkrótce usłyszymy wymuszone wypowiedzi odnośnego lubelskiego kuratora etc etc.), zastanawiam się, na co należy być gotowym?

A może by tak lekko uprzedzić ruchy promotorów dewianctwa? I dajmy na to wybrać się -
jako rodzic -do szkoły z odpowiednim transparentem lub w koszulce z napisem typu: "homoseksualiznm to zboczenie, stop promocji dewianctwa" - czy: "małżeństwo to kobieta i mężczyzna", które to napisy (iżby nie zostać posądzonym o mowę nienawiści, o co niedługo będzie lub już jest łatwo) opatrzyć należałoby przypisem bibliograficznym, odsyłającym do klasycznych dzieł, zawierających odnośne definicje, dzieł, których nie oskarżolno jeszcze o sianie mowy nienawiści i nie wykluczono z obiegu publicznego. 

A może tylko wziąć ze sobą wodę święconą i prywatnie pokropić szkolne mury? Kto wie, powinno poskutkować. W odnośnym artykule Organu Organów już w tytule kpi się z faktu, iż miejscowy ksiądz kazał pokropić młodego geja wodą święconą.  Nie była to głupia rada, wbrew pozorom.  I może nawet po trosze poskutkowała? Wcale nie kpię. I choć wypowiadam się z nutka kpiny i goryczy, problem widzę ogromny.

Jeśli my - rodzice - nie będziemy reagować w sposób zdecydowany i nie zajmiemy jasnego stanowiska - już wkrótce nie będziemy mogli się w ogóle odezwać. A za chwilę będzie to nam przychodziło z o wiele wiekszą trudnością niż teraz. Trzeba się zatem modlić - i odzywać. Póki można.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka