Ponieważ sprawa rowerzystów w TP spowodowała że na ogół rozsądni ludzie wczoraj wypowiadali się za "bezwzględnym karaniem" to chcę zgłosić votum separatum.
Jaki sens ma wsadzanie do więzień nawet wielokrotnych recydywistów od jazdy po pijanemu? Jeśli ktoś zostął złapany 3 lub wiecej ( a tyle zdaje się trzeba minimum) razy na jeździe na rowerze "na gazie" to prawie na pewno jest to człowiek od alkoholu uzależniony. Pobyt w więzieniu go nie uzdrowi. Zapewne też będać tam może nauczyć się gorszych rzeczy. Nie mówiąc o podstawowym argumencie poza finansami - mamy wielu znacznie gorszych przestępców którzy z braku miejsc za kratkami de facto unikają kary ( zwykle mając więcej pieniedzy od "rowerzystów").
Jak więc karać ? - jest na to mnóstwo sposobów od prac społecznych po ograniczanie wolności ( gdzie są słynne "obroze" elektroniczne ?)
Obecny system służy głównie policyjnym statystykom ( 3/4 łapanych pijanych "kierowców" to rowerzyści)
PS Sądzę tez ze limit alkoholu 0,2 zwłaszcza w przypadku rowerzystów jest absurdalny. Cześć ludzi nie widząc różnicy w karach wsiądzie do samochodu zamiast na rower co powoduje że ryzyko ewentualnego wypadku zwiększa się i przenosi z pijanego rowerzysty na otoczenie - co zaprzecza logice.


Komentarze
Pokaż komentarze