Jeśli (hipotetycznie) w Smoleńsku doszło do zamachu, to przecież nikt nigdy się do tego nie przyzna..a wiadomo, że coś musiało być przyczyną katastrofy, więc śledztwo,komisje itd. być musiały...i znalazły się książkowe (w katastrofach lotniczych) przyczyny czyli ciąg zdarzeń, błędów itd, itd...
To śledztwo po prostu tak wygląda jakby ktoś chciał ukryć prawdę,czyli nasi badacze bez aparatów fotograficznych,skasowany zapis z wieży,brak wraku,brak naszych podczas oblotu lotniska,brak boru,lewe sekcje,brak naszych przy sekcjach (kopacz kłamała że byli) brak miedzynarodowej komisji, a chociaż żeby nasi uparli się żeby wyjasnianie katastrofy prowadzić,brak oryginalnych czarnych skrzynek, i wogóle brak wielu dokumentów, nasze władze, które mówiły, że współpraca się super układa, brak obilczeń, że skrzydło mogło się urwać na brzozie,te insynuacje o kłótni Błasika z Protasiukiem, potem o naciskach w kabinie najpierw Prezydenta potem Błasika, te karetki co przyjechały po kilkunastu minutach (jedna po 16 nastepne prawie po pół godziny) to samo ze strażą pożarną (ciekawe kogo w takim razie filmował Wiśniewski, który byl po kilku minutach na miejscu) itd., itd. cała narracja, żeby ktoś inaczej nie pomyślal...
Gdyby to był po prostu wypadek wszyscy chcieliby krystalicznej przejrzystości żeby nie było podejrzeń o jakieś zamachy, wszystko by się odbylo z najwiekszą starannoscią i dokładnością i transparentnoscią... Rosjanie zgodziliby się na Polskie śledztwo, albo nawet miedzynarodowe... Tylko dziwne, że naszym nawet przez minutę na tym nie zależalo... Gdyby byl to po prostu wypadek, śledztwo zupełnie inaczej by wygladało i kto inny by je prowadził...tylko dziwne, że polski rząd to zaakceptował...jestem ciekawy czemu...



Komentarze
Pokaż komentarze (9)