4 obserwujących
47 notek
58k odsłon
  1418   0

Czy obecnie można byłoby wprowadzić stan wyjątkowy?

W niedawnym czasie – po raz pierwszy zdaje się w opublikowanym 22 kwietnia w „Gazecie Wyborczej” artykule Dominiki Wielowieyskiej „Szykujcie się na ‘miękką dyktaturę’ – szczegóły planów Kaczyńskiego wychodzą na jaw” – pojawiły się spekulacje na temat możliwości wprowadzenia już niedługo w Polsce stanu wyjątkowego. Według artykułu Wielowieyskiej Jarosław Kaczyński miałby rozważać wprowadzenie takiego stanu w przypadku, gdyby opozycji udało się nie dopuścić do wyborów prezydenckich w maju.

Z tekstu Wielowieyskiej wynikało, że są to tylko pogłoski, rozsiewane przez ludzi z PiS dyskretnie dystansujących się od prezesa tej partii. Czy tak jest, czy też nie jest, oczywiście nie wiem, z tej racji, że nie siedzę, że się tak wyrażę, w środku polskiej polityki, a o tym, co też w niej rzeczywiście, czy też rzekomo się dzieje, dowiaduję się z mediów.

Niezależnie jednak od tego, jak faktycznie jest – czy Kaczyński nosi się z takim zamiarem czy też nie - można co najmniej spróbować zastanowić się nad tym, czy stan wyjątkowy mógłby niedługo w Polsce zostać wprowadzony. I to wprowadzony w sposób, o którym można byłoby twierdzić – a w każdym razie przynajmniej usiłować twierdzić – że jego wprowadzenie było zgodne z obowiązującym prawem – czyli przede wszystkim z Konstytucją, a także z ustawą z dnia 21 czerwca 2002 r. o stanie wyjątkowym. .

Na zdrowy bowiem rozum – i taka też oczywiście byłaby moja własna interpretacja Konstytucji, gdybym miał jakąkolwiek możliwość podejmowania decyzji w tej kwestii – wprowadzenie stanu wyjątkowego byłoby w obecnej, czy mogącej z dużym prawdopodobieństwem niedługo zaistnieć sytuacji jaskrawym nadużyciem tego rozwiązania, przewidzianego poniekąd w art. 230 naszej Ustawy Zasadniczej. Przecież nie mamy w tej chwili do czynienia np. z wojskowym zamachem stanu, masowymi zamieszkami, aktami terroru, czy tym bardziej krwawą rewolucją – ani nie wydaje się, by cokolwiek z tych rzeczy szykowało się w najbliższym czasie. Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej z powodu epidemii koronawirusa to co innego – to w obecnej sytuacji byłoby całkowicie uzasadnione (1) - ale stan wyjątkowy (o stanie wojennym już nie ma co wspominać, jako że ten zgodnie z art. 229 Konstytucji może być wprowadzony tylko w przypadkach „zewnętrznego zagrożenia państwa, zbrojnej napaści na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej lub gdy z umowy międzynarodowej wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji”) wydaje się w tej chwili – mi przynajmniej – całkowicie nie na miejscu.

Dlaczego więc Kaczyński rozważa – jak miałoby wynikać z artykułu Dominiki Wielowieyskiej - wprowadzenie właśnie stanu wyjątkowego? Oczywiście, toku rozumowania Kaczyńskiego (zakładając, że faktycznie nosi się on z takim zamiarem) nie jestem w stanie odtworzyć, z prostego względu, że nie siedzę u niego w głowie. Aby spróbować jednak z jakimś choćby prawdopodobieństwem zrekonstruować ten tok to warto przyjrzeć się temu, co Konstytucja oraz ustawa z dnia 21 czerwca 2002 r. o stanie wyjątkowym mówią o okolicznościach, w jakich można stan wyjątkowy wprowadzić. Zacznijmy więc od Konstytucji. Jej artykuł 230 ust. 1 mówi, że „W razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić, na czas oznaczony, nie dłuższy niż 90 dni, stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium państwa” zaś w ustępie 2 tego samego artykułu dodane jest, że „Przedłużenie stanu wyjątkowego może nastąpić tylko raz, za zgodą Sejmu i na czas nie dłuższy niż 60 dni”. Z kolei w art. 2.1. ustawy o stanie wyjątkowym mowa jest o tym, że „W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego”.

Konstytucyjnym i ustawowym powodem wprowadzania stanu wyjątkowego, który jak wynika z artykułu Wielowieyskiej, najwyraźniej zaświtał w głowie Jarosława Kaczyńskiego miałoby być stworzenie przez opozycję sytuacji „szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa” poprzez uniemożliwienie przeprowadzenia w konstytucyjnie przewidzianym terminie wyborów prezydenckich. Czy tego rodzaju sytuacja może być jednak właściwym konstytucyjnie i ustawowo powodem wprowadzenia stanu wyjątkowego z przewidzianymi w takim stanie (a w każdym razie, możliwymi do wprowadzania na mocy rozporządzeń rządu) ograniczeniami praw i wolności obywatelskich – prewencyjnej cenzury środków masowego przekazu, zakazu działalności partii politycznych, organizacji, stowarzyszeń lub związków zawodowych – czy wreszcie możliwości internowania („odosobnienia”) każdej osoby, wobec której w opinii władz (wojewody, który wszczyna postępowanie na wniosek właściwych organów prokuratury, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej lub Służby Kontrwywiadu Wojskowego) „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pozostając na wolności będzie prowadziła działalność zagrażającą konstytucyjnemu ustrojowi państwa, bezpieczeństwu obywateli lub porządkowi publicznemu albo gdy odosobnienie jest niezbędne dla zapobieżenia popełnienia czynu karalnego lub uniemożliwienia ucieczki po jego popełnieniu” (to tylko oczywiście niektóre przykłady takich ograniczeń)? Na zdrowy rozum wydaje się, że nie. Bo przyjmując nawet, że nieprzeprowadzenie w konstytucyjnie – zgoda, w zwyczajnej sytuacji – przewidzianym czasie wyborów prezydenckich spowodowałoby jakieś naruszenie konstytucyjnego porządku panującego w państwie, to przecież państwo – pomijając wszystko to, co spowodowane jest epidemią koronawirusa (oraz machlojki dotyczące wyborów prezydenckich) – funkcjonuje w sumie zupełnie normalnie. Nikt tu nikogo (pomijając zawsze i wszędzie zdarzających się czasem kryminalistów) nie morduje, nikt z powodów politycznych do nikogo nie strzela, działają – jak mogą – urzędy - porządek publiczny jest może nawet większy, niż w całkiem normalnych czasach.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka