55 obserwujących
289 notek
477k odsłon
  811   0

RAZ w roli koniunkturalnego ewangelizatora

Po luźnej, improwizowanej, gniewnie domagającej się prawdy i sprawiedliwości wypowiedzi O. Tadeusza Rydzyka podczas 29-tej rocznicy powstania Radia Maryja, rozpętała się prawdziwa burza. Jakiś amok ogarnął prawie wszystkich zabierających głos w tej sprawie i usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy cały ciąg słów oburzenia, przekraczających wszelką miarę naiwności, obłudy, hipokryzji, a najczęściej nieskrywanej nienawiści i politycznie poprawnego (już?) fałszu. Potężny klangor oskarżeń płynących ze strony znanych już i zadeklarowanych wrogów Kościoła, również tych z portalu S24, nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, natomiast wypowiedzi wielu osób publicznych były prawdziwie zaskakujące. Mam na myśli wiceministra MSZ Pawła Jabłońskiego, Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka, ale także Marszałek Elżbietę Witek, czy Rzecznika Rządu Piotra Muellera, którym słowa potępienia wydarli z ust dziennikarze kipiący taką doraźną potrzebą. Mniej dbam o słowa s. Małgorzaty Chmielewskiej, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, a także ks.prymasa Wojciecha Polaka, czy abp. Grzegorza Rysia, który nawet przeprasza za O. T. Rydzyka. Nie robi też na mnie wrażenia rytualne oświadczenie ks. dr Piotr Studnickiego, kierownika biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.
Zanim spadnie na mnie grad potępień za brak wrażliwości i bezkrytyczne podejście do zachowań Ojca Dyrektora T. Rydzyka, proponuję wszystkim zapoznanie się z jego czynem, a więc z tym prawdziwym fragmentem wypowiedzi, o który w tej burzy chodzi.
    
https://www.salon24.pl/u/alpejski/1097295,ostatnie-kuszenie-polskiego-kosciola

Specjalnie przywołałem link do tego fragmentu, który zamieścił na swoim blogu @Alpejski, jako wyczerpujący dowód uzasadniający jego zjadliwy tekst na temat O. Rydzyka i polskiego Kościoła. Tutaj nikt nie może podejrzewać, że coś opuściłem, albo zmanipulowałem, bo @Alpejski od dawna dał się poznać jako szczególnie zaangażowany wojownik uderzający w Kościół i w Polskę. Mimo wszystko warto zajrzeć też do jego poprzedniej notki, gdzie opisuje historię, którą odczytałem jako wyznanie, swoisty coming-out, tak popularny od niedawna. Komentarze, które zamieścił pod najnowszą notką na blogu @wiesława wymownie potwierdzają taką konkluzję, ale nie o niego dzisiaj chodzi.
    Otóż, jeśli ktoś uważnie wysłuchał przywołanego fragmentu wypowiedzi OTR, musi przyznać, że zarzut o popieranie pedofilii, lub lekceważenie cierpienia skrzywdzonych tym grzechem dzieci, jest w całości produktem własnych skojarzeń i domysłów tych, którzy tak mocno potępiają wypowiedziane słowa. Jest pewne, że żaden sąd nie mógłby skazać przemawiającego za to, o co jest oskarżany. Nawet słowo pedofilia nie pada, a jest wyłącznie przeniesieniem założenia, że postawione, a nigdy nie udowodnione zarzuty wobec bp. Janiaka są prawdziwe i sięgają dalej, niż domniemane „krycie” księdza, który podobno te czyny popełnił. Z jednej strony jest potępienie wypowiedzi Ojca Rydzyka za to tylko, że wątpi w prawdziwość nieudowodnionych zarzutów wobec biskupa, z drugiej strony, o wiele bardziej eksponowana jest ta część, w której zawarta jest ogólnie prawdziwa myśl, że księża też są grzeszni i są narażeni na pokusy. Kontekst obrony bp. Janiaka jest wykorzystany do jednoznacznej, a nieuprawnionej interpretacji tej myśli, że o. Rydzyk usprawiedliwia księży pedofilów i lekceważy cierpienia krzywdzonych.
To jest tak paskudna nadinterpretacja i dowolność oskarżenia, że zdumienie budzi to, ile osób tak zgodnie przyjęło tę naciąganą interpretację. To wszystko dzieje się na tle niespotykanej nigdy wcześniej, a niemal codziennej kakofonii obraźliwych, uwłaczających ludzkiej godności wulgarnych, a coraz bardziej powszechnych zachowań wielu z tych, którzy wyrażają dzisiaj tak obłudne oburzenie.

    Pora więc przejść do tego, co zapowiedziałem w tytule notki, a wiąże się z „orędziem” w tej sprawie Rafała Ziemkiewicza (RAZ), które dostępne jest w kolejnym linku:

https://www.youtube.com/watch?v=f7Qzv20eVT8

    Od bardzo dawna należę do niezbyt licznej grupy tych, którzy bardzo krytycznie podchodzą do tekstów prezentowanych przez RAZa. Jeśli wczytać się w jego twórczość publicystyczną, bez trudu można dostrzec wiele huku, emocji, prostych, mocnych w swej wymowie argumentów, prawdziwie korwinowskiej spuścizny, jednak ich zestawienie pozwala wyłowić doraźność i wewnętrzne sprzeczności. Kiedyś próbowałem polemizować z cyklem felietonów RAZa „Zero zdziwień”, bo uznałem je za część osłony medialnej wspierającej prawdziwie groźne procesy uruchomione w transformacji. Potem, gdy Raz nie zareagował, machnąłem ręką i przyglądałem się tylko jak zmienia poglądy i jak stały jest w perswazyjnym stylu swojej argumentacji. Klasyczny sofista, a zarazem kameleon ideowy, którego popularność jest budowana na emocjonalnej prostocie języka i na chwilowo słusznej argumentacji, która dopiero po upływie długiego czasu może być  weryfikowana, ale staje się już nieważna.
    Zabrał się więc RAZ za Ojca Dyrektora, bo mu tak wyszło, że jest okazja, by czyścić medialne przedpole. W dłuższym chwalebnym wstępie przedstawił wiele talentów i zasług twórcy dzieł zapoczątkowanych uruchomieniem Radia Maryja, a po ugruntowaniu wrażenia, że jest bardzo obiektywny, przystąpił do ataku, który rozwija się crescendo, aż do końca utworu. Ta zasadnicza część rozpoczyna się od słów: „….ale O. Rydzyk ma ogromną wadę! Jego sposób myślenia o Kościele to nie jest sposób myślenia o depozycie wiary Chrystusowej, tylko wyłącznie o tej ziemskiej części Kościoła, korporacyjnej i właśnie w kategoriach korporacji zawodowej, bronimy swoich….”.
Nie pociągnę tego dalej, bo już widać, o co mi chodzi – RAZ rozumie, boleje i zaczyna myśleć o swojej roli, jako moralizatora, który podejmuje się ewangelizacji Ojca Dyrektora, poczynając od uświadomienia mu wagi depozytu wiary Chrystusowej.
    Dalej już wali ostrym narzędziem analizy, jakiego to przestępstwa dopuścił się o.T. Rydzyk w rocznicową sobotę, a w krzyku i oburzeniu RAZa nie da się odnaleźć dostępnej przecież prawdy o tym wystąpieniu, jest słowotok ewangelizacyjny wstrząśniętego publicysty. Tłumaczy księdzu jak można zabiegać o wybaczenie, przypominając mu katechizm KK: „każdemu z nas grzech może zostać wybaczony…ale, o ile pamiętam katechizm, a pamiętam, pod pięcioma warunkami…” Po czym następuje recytacja tych warunków przez litościwego i zaangażowanego „ewangelistę”.  Tak to trwa, aż po horrendalne wyznanie felietonisty, gdy mówi, że „….nie atakowałby tak mocno Ojca Rydzyka, gdyby nie wcześniejsza jego szarża w obronie abp. Wielgusa, kiedy jego kapusiowska przeszłość wyszła na jaw i dzięki temu nie został on prymasem….”. Tutaj już nie wiem, czy RAZ jest leniwy, czy nie lubi prawdy, ale motywacja oparta na tak brutalnej nieprawdzie jest kompromitująca. Przy okazji można wyrazić żal, że IPN wciąż nie potrafi rugować ewidentnych kłamstw.
Już nie ważne co tam dalej bredzi RAZ podsumowujący sytuację Kościoła i strofujący biskupów i polityków oklaskujących tę „skandaliczną” wypowiedź Ojca Dyrektora, ważne jest natomiast co innego. Mianowicie RAZ mógłby wysłuchać tego własnego felietonu zakładając abstrakcyjnie, że prawda jest inna, poczynając od założenia, że bp. Janiak jest kompletnie niewinny. Bo przecież RAZ nie ma podstaw, by być pewnym swoich aktualnych założeń jaka jest prawda i rozważenie takiej wątpliwości jest obowiązkiem publicysty. Wiem jednak z tych dawnych lat, że Ziemkiewicz nie dba o prawdę, a w tym co robi i pisze prawda jest nieważna. Teraz ta historia z abp. Wielgusem upewniła mnie, że RAZ  nie zmienił się od tamtego czasu.

    Nie ma w dzisiejszym polskim Kościele duchownego, który potrafi tak skutecznie ewangelizować wiernych, jak czyni to O. Tadeusz Rydzyk budując narzędzia o tak potężnej ewangelizacyjnej mocy. Żeby to zrozumieć i docenić trzeba długo słuchać Radia Maryja. Wtedy można też mocno odczuć i nauczyć się, kim są Polacy, czym jest Naród Polski i czym jest głęboka wiara w Chrystusa.
    Słyszę, że Ojciec T. Rydzyk przeprosił tych, których „zraniła jego wypowiedź wbrew jego intencjom”. Chyba nikt mu nie wyrywał paznokci, ale inne są teraz metody, by wymusić włożenie wora pokutnego. Na przykład frontalny, zbiorowy atak wszystkich postępowych sił. Nic to!

Sursum corda! Alleluja i do przodu!


Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo