60 obserwujących
338 notek
536k odsłon
  790   11

Metafizyka bieżących wydarzeń

Najpierw ważny cytat zawierający proroctwo:

W sierpniu 1976 r. kard. Karol Wojtyła, odwiedzając Stany Zjednoczone, wypowiedział ważkie słowa: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.
 Cytat został zaczerpnięty z Encyklopedii nauczania społecznego Jana Pawła II pod red. ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego, z tekstu hasła: Masoneria. Te słowa kard. Karol Wojtyła wypowiedział dwa lata przed wyborem na papieża. Bardzo znamienna jest ta świadomość sytuacji, w jakiej znajduje się Kościół ze swoją dwu-tysiącletnią obecnością w świecie...

I wezwanie:

Kraków, Błonia, 10 czerwca 1979
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!

Trudno nie dostrzec związku pomiędzy tymi wypowiedziami świętego dzisiaj Jana Pawła II, które wybrzmiały w odstępie blisko trzech lat, a niełatwo też zapomnieć rodzących się wtedy pytań: Co nas jeszcze czeka? Co się stanie? Jak to będzie wyglądało? Jak to się rozwinie?
A potem jeszcze trudniejsze dla uruchomienia wyobraźni słowa Jezusa przekazane w objawieniach św. Faustynie: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje” (Dz. 1732)
 

 
W USA coraz częściej słychać wypowiedzi zaniepokojonych amerykańskich polityków, publicystów i zwykłych ludzi o raptownie pogłębiającej się nadzwyczajnej polaryzacji społeczeństwa, która uniemożliwia osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia. Każdy może w wyszukiwarce znaleźć opisy tej sytuacji i obraz narastającego zakłopotania polityków, którzy nie potrafią temu zaradzić, mimo że rośnie obustronna świadomość zbliżania się do katastrofy o tragicznych skutkach, a ozdrowieńcze  katharsis wciąż się nie pojawia.
Z pamięci przywołam głos republikańskiego kongresmana z doświadczeniem wielu kadencji w Kongresie, który w Newsmax TV mówił: „Z demokratami zawsze mieliśmy różnice poglądów, czasem dotyczyły bardzo ważnych spraw, ale zawsze możliwa była rozmowa, w której można było wyjaśnić te różnice i osiągnąć jakieś porozumienie. Dzisiaj taka rozmowa jest niemożliwa, ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać, a coraz częściej nawet nie podają sobie ręki, jest całkowite odrzucenie, które przeradza się coraz częściej w nienawiść”.

Nie ma potrzeby, by analizować głębiej sytuację w USA, natomiast warto zastanowić się nad analogią z sytuacją, której od wielu lat doświadczamy w Polsce, mianowicie z podobnie niemożliwą do przezwyciężenia polaryzacją polskiego społeczeństwa. Także tutaj powstrzymam się od opisu powszechnie dostrzeganego i trudnego do wytłumaczenia zjawiska w Polsce, zwłaszcza gdy mogę przywołać własny tekst o niebywałych trudnościach dialogu pomiędzy dwoma stronami podziału:

https://www.salon24.pl/u/krakow-broda/931288,do-polakow-z-drugiej-strony-kanionu

Zarysowana analogia rodzi pytanie: Jak to jest możliwe, że w dwóch całkowicie od siebie różnych krajach, bez szczególnej przyczyny wystąpił na wielką skalę tak podobny, a dramatyczny i głęboki, nieoczekiwany i niemożliwy do przezwyciężenia podział społeczeństwa. Inny potencjał i znaczenie polityczno-gospodarcze obu krajów, inna wielkość geograficzna,  blisko 10-ciokrotna  różnica liczby ludności, odmienna historia, odmienne interesy, obyczaje, inne zróżnicowanie etniczne i religijne, a ludzie tutaj i tam, w tym samym czasie, podzielili się tak poważnie, że nie można niczego wzajemnie wyjaśnić, a  język argumentów przestaje być użyteczny.
Nie wiem, na ile ta analogia pęknięcia społeczeństw dotyka także inne narody, ale można odnieść wrażenie, że w wielu krajach Europy jedna strona już w zasadzie wygrała, a przegrani stali się milczącymi i bezsilnymi obserwatorami, nie dostrzegającymi pola do podjęcia walki o normalność. Pesymistyczny obraz dekadencji wielu społeczeństw europejskich może potwierdzić perwersja, jaką jest uznanie prawa do zabijania nienarodzonych za Prawo Człowieka.   W Polsce i w USA siły obu stron są prawie wyrównane i walka jest nierozstrzygnięta, ale warto dostrzec korelację biegu wydarzeń w obu krajach, bo sytuacja Polski, zwykle osamotnionej w swych dążeniach, tym razem mocno zależy także od tego, co się stanie w USA.  Istotą podziału, tu i tam, zdaje się być całkowite odrzucenie systemu wartości przez agresywną stronę konfliktu, która chce budować Nowy Porządek niszcząc wszystko to, co mimo różnych trudności i zawirowań było fundamentem dotychczasowego rozwoju i sukcesów. Jednak rodzą się pytania, dlaczego stało się to w tym samym czasie, czy może być jakaś wspólna przyczyna?
Żadne socjologiczne rozważania nie wyjaśnią obserwowanej zbieżności polaryzacji społeczeństw w obu krajach, trzeba więc przyjąć, że „inni szatani byli tam czynni”.  Mamy zatem sytuację wkraczającą w metafizykę, w ponadludzkie wymiary, w których walkę toczy Zły. Z kim toczy tę walkę? Nie posłużę się religijnymi odniesieniami, bo język homilii nie przystoi świeckim, gdy wystarczająco jasno i bardziej wiarygodnie posługują się nim nasi wspaniali duszpasterze. Warto wszakże powrócić do cytowanych na początku słów naszego Świętego, który proroczo przewidział, że będzie to ostateczna walka Zła z Dobrem, Anty-kościoła z Kościołem. W tej walce obie strony posługują się ludźmi, a dzisiaj bardzo łatwo da się rozpoznać, po której stronie stoją. Czy można tego nie rozpoznać, gdy się wie, że Zły reprezentuje królestwo kłamstwa tak przejrzyście głoszonego, jak ordynarne, kpiące z ofiar kłamstwo Ławrowa: „Rosja nie zaatakowała Ukrainy. I nie planuje ataku na inne kraje”?  Z drugiej strony mamy rzesze ludzi, którzy wierzą w wyzwalającą moc prawdy, bohatersko jej bronią i znoszą z godnością męczeństwo. Odsłania się nowy obraz, w którym z całego świata płyną strumienie Dobra, ukazujące to, co już tak dawno temu wyśpiewał Niemen: „lecz dobrych ludzi jest więcej…”. Polska tak się wyróżnia w tworzeniu Dobra, że sami jesteśmy zaskoczeni i budzą się nadzieje podobne do tych, które zrodziły się w czasie wiosny Solidarności.
Dzieje się historia, pełna w dużej mierze nieoczekiwanych wydarzeń, które można uznać za cuda, mimo przerażającego tła toczącej się wojny o prawdziwie piekielnym wymiarze. Ta wojna nas wszystkich dotyka, z bliska bezpośrednio ją widzimy, ale dziejące się równolegle cuda zdają się nieść fragmenty odpowiedzi na te wcześniejsze pytania, które zrodziły się w związku z proroctwami: Jak to się stanie? Co nas jeszcze czeka?...

Wymieńmy te dziejące się na naszych oczach cuda, które zmienią świat:

1.    W sposób nieoczekiwany i najbardziej jaskrawy ujawniła się prawda o Rosji jako imperium zła, które niszczy, zabija, zniewala, odrzuca wszelkie zasady, nie dotrzymuje żadnych zobowiązań, nie cofa się przed najgorszym okrucieństwem. Przez z górą dwa wieki Polacy doświadczali tego barbarzyństwa ze strony Rosji w każdym wymiarze i ponosili niezliczone ofiary. Jednak nigdy te doświadczenia historyczne Polaków i płynące na ich podstawie ostrzeżenia nie zyskały powszechnego zrozumienia, które mogłoby pomóc położyć kres zbrodniom. Dzisiaj ta prawda dociera do każdego, kto od niej nie ucieka i widzi choćby fragmenty obrazu dziejącego się na naszych oczach barbarzyństwa. Obraz podany wprost na ekranach TV, wyraźnie mówi, że to wszystko dotyczy najmocniej każdego z nas, bo wojna z Ukrainą jest wojną przeciw całemu światu, wojną decydującą o tym, jaki nasz świat będzie. Nie ma już miejsca dla naiwności, czy cynicznego pozorowania niewiedzy, z kim mamy do czynienia, czym jest imperium zła. Za jakiś czas szczegóły okrucieństwa tej wojny dotrą także do tych Rosjan, którzy dzisiaj uciekają od prawdy, będzie trauma, będzie opamiętanie, a za nimi pójdą zmiany, choć tam może to potrwać bardzo długo.
2.    Gdy ważna prawda o imperium zła ujawnia się z taką gwałtownością, że każdy dzień zawęża przestrzeń wątpliwości, tworzy się sytuacja, w której ujawnia się także prawda o politycznych przywódcach i społeczeństwach wielu krajów. To jest czas ważnych decyzji, wyraźnych oświadczeń, stanowisk i zachowań, gdy wyrazistość sytuacji zmusza do jednoznaczności reakcji. Jakkolwiek sprawy się dalej potoczą, już teraz widać, kto nie zdaje egzaminu. To musi mieć swoje konsekwencje. Szczególnie obrzydliwa jest tutaj postawa Niemiec. Słusznie uznani za kreatorów siły Putina, także dzisiaj zachowują się jak jego sprzymierzeńcy.  Najsilniejsi ekonomicznie i pretendujący do przywództwa w Europie, już te szanse stracili, a nie wiadomo jeszcze jakie będą skutki ich kolejnych, w istocie tych samych co zawsze błędów. Znowu Polacy są szczególnie predestynowani, by widzieć tę perspektywę, gdy przez ponad 200 lat współpraca Niemiec z Rosją była głównym źródłem naszych nieszczęść. Jeszcze niedawno potęgę Niemiec, ich szczególne wpływy i rolę sterująca Unią Europejską trudno było podważyć. Dzisiaj przywództwo Niemiec staje się coraz słabsze, a wkrótce stanie się chyba wykluczone – to prawdziwy cud.
3.    Przed dniem napaści 24 lutego pojawiały się wiadomości, że  armia ukraińska jest znacznie silniejsza, niż w 2014, ale nikt nie przypuszczał, że może stawić czoła tak potężnemu agresorowi. Także dotychczasowa wiedza o Ukrainie nie pozwalała przewidzieć jak zachowa się społeczeństwo tego kraju w sytuacji wojny z Rosją. A jednak rosyjskojęzyczna część, wbrew założeniom napastnika, stanęła bez wahań w jedności z całym narodem walczącym o niepodległość. Ta zaskakująca jedność jest niezwykłym spoiwem umożliwiającym stawianie skutecznego oporu i zapewne będzie głównym źródłem ostatecznego zwycięstwa.  Na naszych oczach rodzi się prawdziwie dzielny i dojrzały naród ukraiński. Rodzi się w cierpieniach, składa wielką daninę krwi, wykazuje niezwykłe męstwo, a stając się podobnym do nas, już teraz jest nam bliski, budując fundament pod wspólną z nami przyszłość przyjaznych i braterskich sąsiadów. Dzieje się cud nadzwyczajny.
4.    Wiedzieliśmy o sobie, że nie brakuje w nas dobra, choć często okoliczności nie pozwalały, by się w pełni uwidoczniło, a nieżyczliwe nam gromady nie szczędziły nam oskarżających oszczerstw. Nie wiedzieliśmy jednak, że jesteśmy zdolni do tak potężnej eksplozji dobra, jaka ujawniła się, gdy nasi sąsiedzi – Ukraińcy znaleźli się w życiowej potrzebie. Sami jesteśmy sobą zaskoczeni, a to co się dzieje dostrzegane jest przez świat z taką ostrością i życzliwością, że na chwilę zamilkli ci, którzy zawsze szukają źdźbła w naszych oczach. Cudem jest ta dzisiejsza wspaniała odpowiedź na wezwanie świętego JPII: „Musicie być mocni...”. Jesteśmy mocni!
5.    W kategorii cudu można też rozważać dziejącą się realizację chrześcijańskiego wezwania „Zło dobrem zwyciężaj!”, w której uczestniczy dziś wielka rzesza Polaków, choć zdawało się być wezwaniem skierowanym do pojedynczego człowieka. Mam na myśli bieg polsko-ukraińskich relacji, dla których otwarła się teraz zupełnie nowa perspektywa. Przez trzy dekady mieliśmy wielkie trudności z ułożeniem tych relacji, gdy tragiczne wydarzenia z przeszłości były zadrą nie do pokonania wobec nieustępliwej postawy Ukraińców budujących swoją tożsamość narodową na tradycjach banderowskich. Polakom trudno było znieść tę sytuację, a jednak, świadomi wagi wyzwania, protestowali, ale cierpliwie znosili kolejne afronty ze strony partnerów. Z wyrozumiałością silniejszego Polacy tłumaczyli sobie, że ukraiński naród jest dopiero w fazie tworzenia i nie był  jeszcze gotowy do przyjęcia obowiązku stanięcia w prawdzie, która w czasach drugiej wojny światowej była mocno zagmatwana. Dzisiaj wszystko się zmieniło, a wielkie dobro pomocy dla bratniego narodu ze strony Polaków stworzyło całkiem nową sytuację. Tamto chybotliwe wsparcie tożsamości narodowej na odwołaniu się do „wyzwoleńczej” misji UPA i Bandery stało się kompletnie nieważne wobec silnego fundamentu, jaki buduje dzisiaj bohaterski opór narodu wobec napaści bestialskiego agresora. Przyjdzie także czas na prawdę o Wołyniu, na wyjaśnienie, jacy „inni szatani tam byli czynni” i na przyjęcie do chlubnej narodowej pamięci Ukrainy tych współrodaków, którzy wtedy Polakom pomagali. Nasze Dobro zwycięża zło.
6.     W wielu proroctwach Polsce przypisana jest szczególna rola, a to rodzi zwykle sceptycyzm i pytanie: Jakże to się stanie? Czy Polska tak samotnie przeżywająca w swej historii tragiczne wydarzenia, wielokrotnie zdradzana, niesprawiedliwie oskarżana, grabiona, niszczona od wnętrza i zawsze zagrożona, miałaby nagle powstać do jakiejś szczególnej roli?
Przecież to się dzieje, pozycja i znaczenie Polski stale rośnie, a w sile, z jaką promieniuje prawdziwie europejskie wartości, już pełni rolę przywódczą. Coś cudownego dzieje się wokół nas, a zastępy Złego zdają się kruszeć i świat to coraz wyraźniej widzi.

Nadszedł czas, w którym daje się odczuć działanie Opatrzności. Prośmy więc:  Boże, błogosław Polsce i wszystkim siejącym Prawdę i Dobro w całym świecie!                            



    

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale