37 obserwujących
181 notek
310k odsłon
1667 odsłon

Do Polaków z drugiej strony kanionu

Wykop Skomentuj105


                                                                                „To co nas podzieliło – to się już nie sklei                                     
                                                                                 Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei          
                                                                                 Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
                                                                                 Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu! …”


                                                                                   J. M. Rymkiewicz Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku


W środkowo-zachodniej części stanu Kolorado można odnaleźć Czarny Kanion Gunnison. Robi on wielkie wrażenie, choć jest znacznie mniejszy i o wiele bardziej płytki niż Wielki Kanion w Arizonie. Właśnie do niego powracam zwykle pamięcią, kiedy myślę o głębokim politycznym podziale, który stał się  najważniejszym współczesnym wyzwaniem dla Polaków.

imageimage

 Kanion Gunnison jest bardzo wąski, ma ostre, miejscami całkiem pionowe, skaliste ściany, a można do niego dojechać z obu stron i można też dostrzec sylwetki ludzi z przeciwległej strony. Nie da się go łatwo zasypać, ani nie jest łatwo przeprawić się na drugą stronę. Jest też ta druga strona zbyt daleko, by możliwa była bezpośrednia komunikacja między ludźmi, taka komunikacja, która sięga głębiej i zbliża bardziej, niż mogłaby to zrobić zwykła rozmowa telefoniczna.   Dlatego ten właśnie kanion kojarzy mi się z sytuacją, w jakiej my Polacy znaleźliśmy się dzisiaj tak głęboko podzieleni. Kanion powstał nagle - zapewne  w wyniku jakichś dramatycznych ruchów tektonicznych miliony lat temu ziemia pękła. Polski podział jest natomiast spuścizną po PRL i rodził się w jadowitym, powolnym przekształcaniu świadomości wielu Polaków, a skutki zostały w dramatyczny sposób uwidocznione ich dzisiejszymi politycznymi wyborami.
    W niedawnym programie telewizyjnym („Warto rozmawiać”), w którym rozważano dramatyczny proces pogłębiania się podziału narodu, sympatyczny muzyk szczerze i rozpaczliwie, ale przecież bardzo naiwnie ubolewał: „O co my się kłócimy? Co nas tak bardzo dzieli? Przecież to nie są ważne rzeczy, to tylko polityka, jakieś nieistotne różnice poglądów politycznych” (cytat z pamięci).
Nie mogę uwierzyć, że ktoś tak może myśleć i nie zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji, gdy spór i wynikający z tego sporu podział dotyczy spraw tak fundamentalnych, że w ogóle nie ma miejsca na kompromis. Dopiero jednoznaczne rozstrzygnięcie najbardziej podstawowych spraw, które decydują o samej istocie podziału, mogłoby rozpocząć proces zasypywania rowów, zabliźniania ran, wywołania katharsis, które dałoby potężny impuls do zjednoczenia narodu i szerokiego otwarcia dla dobrej przyszłości Polski. Na początku jednak musi być postawiona trafna diagnoza stanu, w jakim się znaleźliśmy i powszechna zgoda, że rzeczywiście ta diagnoza jest wspólna i prawdziwa, mogą więc powstać warunki dla rozpoczęcia dialogu, który potrafiłby zainicjować przełom.
Bez specjalnego ryzyka można przyjąć, że 30 lat przemian, doświadczeń, zawirowań, kryzysów, wielu mniej lub bardziej dramatycznych wydarzeń, nieudanych prób porozumienia, decyzji i wynikających z nich skutków, to wystarczający czas i materiał, by taką diagnozę postawić. Trzeba te 30 lat podsumować, by wyłowić różnice podejścia, celów, zamierzeń i oczekiwań obu zasadniczych stron sporu i ustalić na czym polega problem.
Twierdzę, że różnią nas dwie kompletnie odmienne i sprzeczne ze sobą wizje tego, czym ma być Polska. Sam przypisuję się do tej wizji, która określa postawę jednej z dwóch stron podziału. Opiera się ona na jasnym zdefiniowaniu najważniejszego celu, którym jest trwanie i rozwój niepodległej Polski jako ukoronowanie tych wszystkich dążeń, które motywowały kolejne pokolenia Polaków do największych poświęceń. Jestem przekonany, że taka wizja odrodziła się w marzeniach większości Polaków, którzy aktywnie uczestniczyli w  narodowym ruchu Solidarności z lat 1980/81. Ten ruch nie miałby takiej mocy, gdyby nie towarzyszyła mu nadzieja na to, że można przerwać fatalny ciąg nieszczęść, których historia nie szczędziła Polsce i rozpocząć urządzanie Polski według zasad, które prowadziły nas przez wcześniejszą historię, choć droga była wyboista. Jest to wizja Polski zasobnej i sprawiedliwej, matki dla całej wspólnoty, a nie macochy wspierającej tylko część z zamkniętego układu beneficjentów, Polski dbającej o zachowanie tożsamości narodowej, wypracowanej przez wieki kultury i obyczajów, poważnie przyjmującej sprawdzony system chrześcijańskich wartości i doceniającej ponadczasową rolę i wielowiekowe zasługi Kościoła także przez tych, którzy mają problemy z własną wiarą, ale nie mają problemów z prawdą. Taka Polska spełniłaby nie tylko marzenia Polaków, ale promieniowałaby na świat zewnętrzny, próbując zahamować wyraźnie rysujący się upadek naszej cywilizacji.
Z drugiej strony mamy całkiem przeciwstawną wizję Polski zanikającej. Polski, która ma się rozpłynąć w magmie zglobalizowanego świata, ma zapomnieć o swojej historii, o nieracjonalnych dążeniach i stać się terytorium z tubylcami, ale bez narodu. Terenem, na którym ścierają się interesy i rywalizacje możnych tego świata, do których dołączy wąska grupa uczestniczących w realizacji takiego zamysłu. Widzieliśmy ten zamysł w obłędnej praktyce realizowanej od 1989 roku, gdy Polskę wtłaczano w status kolonii, gdy Polaków w szybkim tempie pauperyzowano, a państwo niszczono i grabiono, gdy kraj skutecznie się wyludniał, a opornych wprowadzano zwolna w stan kompletnego ubezwłasnowolnienia, nakładając kajdany przymusu ekonomicznego, terroru prawnego i powszechnie panującego kłamstwa. W roku 2015 stan był już bliski zwieńczenia tego procesu i być może docieraliśmy do granicznego punktu, w którym upadek byłby trudno odwracalny. Wtedy stał się prawdziwy cud odwracający bieg spraw, zaczęła się generalna naprawa, ale podział stał się tym wyraźniej widoczny.
W istocie jest to podział bardzo nierówny, bo liczba tych, którzy świadomie uczestniczą w realizacji wizji unicestwienia Polski jest nieduża. Wszystko jednak wskazuje na to, że niemała jest liczba Polaków, którzy tę grupę wspierają i w tym uwidacznia się dramatyzm zjawiska. Trudno dociec, jakie są motywacje wspierających, czy jest to ich świadomy wybór, czy tylko zobojętnienie na losy kraju, które nie skłania do wyjścia poza sferę własnych, osobistych, lub grupowych interesów, czy też chodzi o kompletny brak zainteresowania sprawami publicznymi i pełną nieświadomość tego, w czym się uczestniczy. Jak by nie było, postawienie jasnej diagnozy o tych dwóch przeciwstawnych wizjach przyszłości Polski jest dzisiaj konieczne. Chodzi o to, by ci wszyscy nieświadomi zyskali pełną wiedzę o tym, co rzeczywiście wspierają i w czym uczestniczą, aby nie mogli w przyszłości twierdzić, że nie wiedzieli.
Dlatego, unikając odwoływania się do niezliczonych konkretnych sytuacji, wydarzeń, zaniedbań, decyzji i wypowiedzi, warto podsumować ogólną wymowę tego wszystkiego co się w Polsce działo po 1989 roku wraz z oceną skutków dla losów Polski. W uproszczeniu wypunktuję te wszystkie negatywne zjawiska, w których zarysował się wyraźny podział polityczny. Podział na tych, którzy wspierali wszystko, co szkodziło rozwojowi Polski, a hamowali wszystko to, co Polsce sprzyjało i tych, którzy na miarę możliwości postępowali odwrotnie. Trzeba tutaj podkreślić słowa „na miarę możliwości”, bo do 2015 roku te możliwości były zdecydowanie ograniczone, a istniejący monopol medialny nie pozwalał nawet skutecznie o nich mówić. Można dla przykładu przywołać brutalność ataków na Radio Maryja, które jako pierwsze i jedyne medium wyłamało się z narzuconego monopolu i mimo przeszkód dopracowało się wyjątkowo szerokiego zasięgu w docieraniu z informacjami i analizami do opinii publicznej. To ta drobna na początku i rozszerzająca się z biegiem czasu szczelina wolności słowa pozwoliła wydobyć Polaków z bagna kłamstwa i doprowadzić do przełomu w 2015 roku.
Jeśli nie odwołam się do konkretnych wydarzeń, to także postaram się unikać nazwisk i nie wymienię nazw sił politycznych, które decydowały o biegu spraw, ale pamięć czytelników powinna wystarczyć, by dostrzec wyraźną ciągłość uczestnictwa tej grupy polityków, którzy Polsce szkodzili i tych, którzy rozpaczliwie próbowali zmienić taki bieg spraw. Wymieńmy więc najważniejsze negatywne aspekty przemian w Polsce po 1989 roku, które były inicjowane i wspierane w zasadzie przez jedną tylko stronę, a tym samym definiują sedno podziału:
1.    W arbitralnym i złodziejskim procesie niekontrolowanej prywatyzacji rozkradziono, lub przekazano w niepolskie ręce większość zakładów produkcyjnych i przedsiębiorstw, które przynosiły dochody wyprowadzane z Polski, lub były niszczone jako konkurencja dla firm zewnętrznych. Nikt nie mógł oczekiwać, że tak intensywny rabunek będzie sprzyjać rozwojowi Polski jako samodzielnego bytu.
2.    Od początku do dzisiaj przemianom towarzyszył ciąg różnorodnych, często monumentalnych afer, traktowanych w propagandzie, jako nie do uniknięcia naturalny koszt przemian. Nie da się tych wielu afer przywołać, były one kompletnie lekceważone i do dzisiaj pozostały nierozliczone. Tworzono sieć układów i warunki niezwykle trudne dla funkcjonowania uczciwych polskich przedsiębiorców, uniemożliwiające budowę klasy średniej. Organizatorami tych afer byli głównie ludzie powiązani z władzami i służbami PRL, pozostający w ścisłym związku z uzurpatorami politycznymi, którzy dołączyli do nich w mistyfikacji okrągłostołowej i zapewnili im bezkarność. Wszystko to wytworzyło atmosferę wyjątkowo niekorzystną dla rozwoju przedsiębiorczości.
3.    Zablokowano wszelkie wysiłki przeprowadzenia dekomunizacji i lustracji, tworząc warunki bezkarności i negatywnej selekcji przy przejmowaniu politycznych i państwowych funkcji w sektorach decydujących dla rozwoju Polski. Posługiwano się zawsze tą samą techniką, w której przyznawano, że lustracja jest potrzebna, ale nadawano jej taki kształt, by jej faktycznie nie realizować.
4.    Wstrzymano reformę sądownictwa i uniemożliwiono oczyszczenie aparatu sprawiedliwości z ludzi, którzy budowali PRL-owską fikcję państwa prawa. Działania prokuratury i sądów podporządkowano starej, powiązanej układami i nepotyzmem kaście, by zachować ciągłość układu wyniesionego z okresu PRL. Polska pozostała państwem bezprawia, w którym aparat sprawiedliwości służy bardziej przestępcom, niż ofiarom, a prawo można dowolnie interpretować. W tak wytworzonej sytuacji żadne państwo nie może funkcjonować, a tym bardziej kraj nie może się rozwijać.
5.     Pozbywanie się na rzecz niepolskich właścicieli dobrze funkcjonujących i perspektywicznych zakładów produkcyjnych obejmowało całe gałęzie, które były szczególnie ważne dla rozwoju kraju. Oddano obcym praktycznie cały handel wraz z przywilejami niszczącymi polskich konkurentów. Oddano cementownie, mimo że powinny być żyłami złota przy przewidywanym zakresie budowy niezbędnej infrastruktury. Oddano cukrownie, mimo że ten przemysł był polską specjalnością i gwarantował stabilność sytuacji rolników uprawiających produkty dla tej branży. Oddano przemysł przetwórczy, a skutki tej wrogiej monopolizacji odczuwają dzisiaj boleśnie rolnicy i sadownicy. Oddano w obce ręce wszystkie polskie firmy farmaceutyczne, które są dzisiaj źródłem potężnych dochodów całkowicie wyprowadzanych z Polski. Te wszystkie decyzje były ewidentnym sabotażem rozwoju Polski i nie da się przyjąć, że było to niedopatrzenie, czy zaniedbanie. 
6.    Głosząc fałszywe hasła, że „kapitał nie ma narodowości” sprzyjano przejęciu bankowości, a więc kontroli większości sektora finansowego przez niepolskich właścicieli. Utrudnianie i ciągła krytyka działalności SKOK-ów może być jednym z przykładów, w jaki sposób traktowano najdrobniejsze próby zdobycia polskich przyczółków  w sektorze finansowym. Ta polityka zmieniła się dopiero po 2015 roku.
7.     Oddano w niepolskie ręce większość mediów. Nie ma chyba kraju, w którym własność mediów byłaby w tak pełny sposób przejęta przez obcych. Bezwzględna walka z wszelkimi inicjatywami związanymi z Radiem Maryja dowiodła, że dążono do pełnego monopolu antypolskich sił w sterowaniu opinią publiczną. Trzeba też pamiętać, że najważniejsze mocno antypolskie medialne imperium związane z Gazetą Wyborczą, mimo że powstała jako inicjatywa całej antykomunistycznej opozycji, wykluczyło Polaków z udziału, selektywnie dobierając niechętnych Polsce ludzi ze środowisk żydowskich w skład zespołu. Zapewne doczekamy się szczegółowego podsumowania negatywnej roli GW w rozwoju Polski po 1989 roku.
8.    Okradziono i spauperyzowano większość Polaków nie dopuszczając do budowy warstwy średniej, która w każdym kraju jest niezbędna dla stabilności demokracji. Szczególnie mocno uderzono w całe grupy społeczne i wiele obszarów Polski, a los dawnych pracowników PGR-ów symbolizuje bezwzględność realizatorów tak zaprogramowanych przemian. Przy rozpasanej i niepohamowanej chciwości beneficjentów transformacji w niekontrolowany sposób rozwijały się duże miasta, a te mniejsze i generalnie cała prowincja skazane były na wegetację bez przyszłości. Niezliczone piramidy i inne machinacje finansowe funkcjonujące za przyzwoleniem państwa, zubożyły wielkie rzesze Polaków, jakby w zaplanowany sposób kontynuując wcześniejszy rabunek dokonany przez państwo, które polityką monetarną skasowało wieloletnie oszczędności ludzi, choćby te związane z książeczkami mieszkaniowymi.
9.    Blisko milion Polaków zmuszono do emigracji z Polski w czasie stanu wojennego, by pozbyć się tych najbardziej aktywnych, którzy mogli wyprzeć agentów i pokrzyżować plany przepoczwarzenia systemu PRL w jego kontynuację. Dalsze dwa miliony wypędzono z Polski sztucznie generowaną biedą i zaprogramowanym brakiem perspektyw. Kryzys demograficzny, w którym rosła luka pokoleniowa obejmująca najbardziej rozwojową część narodu, była wzmacniana kompletnym brakiem wsparcia dla rodzin, zwłaszcza rodzin wielodzietnych. To zjawisko bez wątpienia straszliwie niszczyło Polskę, realizując plany, w których liczba ludności Polski miała zostać ograniczona do 15 milionów.
10.    Te wszystkie materialne szkody wzmocnione były wielostronną destrukcją polskiej tożsamości w sferze duchowej. Niezwykle intensywnie realizowana polityka wstydu, w której naród polski oskarżano o wszelkiego rodzaju niepopełnione zbrodnie, deprecjonowano chlubne karty historii, pomniejszano skalę ofiar poniesionych przez Polskę, przemilczano bohaterstwo, kompletnie nie rozliczono najbardziej ohydnej zdrady tych, którzy instalowali narzucony Polsce system – to wszystko miało na celu osłabienie ducha narodu, wprowadzenie totalnego relatywizmu, zamętu w rozróżnianiu dobra od zła i w znacznej mierze te cele osiągnięto. Towarzyszyło temu podważanie wartości chrześcijańskich, promocja anty-wartości, demoralizacja, edukacja ogłupiająca młodzież, niespotykane dotąd staczanie się kultury do poziomu barbarzyństwa. Najważniejszym elementem była bezpardonowa walka z Kościołem Katolickim, która ze względu na wymogi taktyki miała zawsze charakter cykliczny. Pontyfikat św. Jana Pawła II uniemożliwił wcześniej bardziej zdecydowany atak, ale natychmiast po Jego śmierci walka z Kościołem wkroczyła w taki bieg, że nikt wcześniej nie przypuściłby, że można posunąć się do skrajności, których jesteśmy świadkami.
11.    W polityce zagranicznej Polskę ustawiano w roli kraju całkowicie ubezwłasnowolnionego, podporządkowanego mocniejszym, nie posiadającego żadnych większych ambicji, będącego kolonią dostarczającą innym dochody, siłę roboczą i rynek zbytu. Pozostawało wyłącznie kwestią czasu, kiedy taki status można by było formalnie zatwierdzić odpowiednimi układami międzynarodowymi.
12.    Kompletny upadek Polski został szczerze przedstawiony w podsłuchanych rozmowach ważnych przedstawicieli państwa. Byli oni w pełni świadomi tego, co się dzieje i nie przykładali do tego szczególnego znaczenia. Jednocześnie mamy fakty, które symbolicznie potwierdzają, że likwidacja państwa polskiego była celem tych, którzy mieli dotychczas władzę. Można tu wymienić działania zmierzające do praktycznej likwidacji armii, zamykanie lokalnych połączeń kolejowych, placówek pocztowych i komisariatów policji. Czy ktokolwiek potrafi inaczej uzasadnić takie decyzje? 

Ten szeroki, ale niezwykle pobieżny przegląd negatywnych zjawisk podsumowujący skutki 30 lat przemian można dalej  uzupełnić, rozwinąć, zobrazować licznymi szczegółami. Nie o to jednak chodzi, bo cel tego zestawienia został wcześniej zarysowany i jest nim wyłącznie postawienie diagnozy dla trwającego w Polsce podziału politycznego.
Istotą diagnozy jest fakt, że po zwycięskich wyborach Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku nastąpiła zasadnicza korekta takiego biegu spraw i to wszystko co wymieniłem zaczyna być dzisiaj odwracane i naprawiane. Widzimy, że trudności dla przeprowadzenia takiej zmiany są niepospolite, ale zaskoczeniem jest, że tak wiele się udaje, a wyraźnie widać pozytywne skutki i rosnące perspektywy dalszej naprawy. Bez wahania można stwierdzić, że Polska wyglądałaby dzisiaj całkiem inaczej, gdyby PiS zaistniał i dostał poparcie wyborców do rządzenia już na początku lat 90-tych. Nie bez powodu ci, którzy dotychczas mieli pełnię władzy dzisiaj protestują i chcą powrotu tego, co dotąd było. Właśnie to, co było, stanowi istotę ich wcześniej realizowanego planu dla Polski.
Przy różnych zawirowaniach politycznych, zmianach partyjnych szyldów, zanikaniu jednych partii i tworzeniu nowych, najczęściej z inicjatywy dawnych służb, politycy dzisiejszej totalnej opozycji inicjowali, lub wspierali te wszystkie wymienione negatywne elementy przemian po 1989 roku. Nie da się zanalizować skomplikowanych motywacji poszczególnych polityków, którzy swoim głosem, lub innymi działaniami przyczyniali się do tworzenia skutków wymienionych w powyższych 12 punktach. Jakiekolwiek by te motywacje nie były, w pełni brali oni czynny udział w niszczeniu Polski. Z drugiej strony są ci, którzy próbowali temu zapobiec, choć mogli być niewidzialni, nieskuteczni, a często byli też zagubieni. Długo to trwało zanim świadomość tego, że chodzi o „być, albo nie być Polski” poprowadziła tych drugich do zjednoczenia wysiłków i równie długo trwał proces zdobywania przez nich zaufania wyborców.
Są więc te dwie wcześniej zdefiniowane wizje przyszłości Polski funkcjonujące w dzisiejszym życiu politycznym naszej Ojczyzny i to one decydują o istnieniu podziału. Trzeba jasno powiedzieć, że wizja, w której Polski ma nie być w gronie suwerennych państw, ma zrezygnować z własnej tożsamości i niepodległości, ma zapomnieć o dążeniach wcześniejszych pokoleń Polaków, jest w pełni uprawniona. Może być podejmowana próba realizacji takiej wizji, być może Polacy w XXI wieku chcieliby tak odpocząć od swojej historii. Jest wszakże jeden warunek, którego spełnienia wymaga elementarna uczciwość w polityce. Tym warunkiem jest jasne, publiczne zadeklarowanie takiego celu, by ci, którzy mają zamiar go wesprzeć, dokładnie wiedzieli o co toczy się ta gra. Nie wolno posługiwać się mistyfikacją i kłamliwie przypisywać sobie patriotyzm nadając słowu jakieś nienaturalne znaczenie, a nawet oburzać się, gdy inni ten rodzaj „patriotyzmu” kwestionują.  Zdjęcie masek i szczere określenie prawdziwych celów umożliwiłoby ustawienie sporu na poziomie merytorycznym. Wtedy musi wystąpić rzetelna argumentacja, w której potencjalny wyborca uzyska możliwość stania się prawdziwie poinformowanym arbitrem.
Jakoś nie wierzę, by zwolennicy powrotu do wcześniejszej sytuacji politycznej, by „było, jak było”, zgodzili się na merytoryczne rozstrzygnięcie fundamentalnego sporu, który buduje podział społeczeństwa. Nie zgodzą się, bo wiedzą, że jest ich bardzo mało i podział jest całkowicie sztuczny. Trzeba im to przy każdej okazji wygarnąć.
Spójrzmy jeszcze raz na Czarny Kanion Gunnison i zacytujmy Wieszcza.
imageimage

Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa;
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Adam Mickiewicz 
                        




Wykop Skomentuj105
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo