7 obserwujących
105 notek
24k odsłony
  217   1

Red. Lis

Czy to możliwe, żeby lis zapał-łał? Au! Au! – jak rzekłby Raf-Au! Zwierzęta już tak mają, że pał-łają. Rządzą... o pardon... nie, właściwie nie pardon. Rządzą. Tak, rządzą nimi emocje, choć czasem też żądzą pał-łają. Szczególnie kiedy są głodne. Wtedy niektóre pał-łają żądzą mordu. Mordu spożywczego. U ludzi też tak bywa. Pał-łają. Żądni krwi. Czasem jest to bardziej żądza władzy, a czasem tylko żądza pieniądza (śpiewała niegdyś o tym jedna celebrytka, kiedy jeszcze była piosenkarką). Zatracają się w tej żądzy i spalają (też śpiewał o tym jeden piosenkarz, autor kultowej „Piosenki młodych wioślarzy”, ale dziś wiosłuj w inną stronę), bo tak by chcieli mieć rząd dusz. A tylko pał-łają. Takie życie. Takie wybrali.

Pał-łał, a właściwie Pow-wow, czyli Pauau - to takie święto czerwonoskórych. W tradycji północnoamerykańskich Indian to zjazd plemienny (więcej Pał-łał pis-AU ja tut-AJ: Auuu! Wandale!). Ale... alle... alee... wcale nie trzeba być Indianinem, żeby być czerwonoskórym. Można być czerwonoskórym nie na zewnątrz, ale wewnątrz – od podszewki. Na zewnątrz biały, a w środku czerwony. Coś jak arbuz, tyle że to znacznie bardziej groźny (nie trzeba wcale pytać lekarza lub farmaceuty). Red. Lis to właśnie przykład doskonały. Kto pamięta wywiad sprzed lat z Jarosławem Kaczyńskim i wzrok red. Lisa, ten wie, o czym mowa. Pał-łał. Jak nic pał-łał. Nienawiścią. Czystą i gorącą nienawiścią. Ten typ już tak ma. Wątpię, czy tylko na widok Kaczora.

I oto nasz ukochany niezależny dziennikarz red. Lis znowu za-pał-łał. Tym razem gniewem. A gniew red. Lisa to nie przelewki. To coś niczym pióropusz ognia z paszczy bazyliszka (bo bazyliszek znany jest z zabijania oddechem... jeśli wzrokiem nie da rady). I ten pióropusz ognistego jadu podpalił całego Twittera, jak cholera. Red. Lis napisał był:


„TVN i TVN24 to sukcesy polskiej demokracji i wolnych mediów. Ich obrona, to obrona wolności słowa i demokracji. Dokładnie taka jest tu stawka”. (red. Lis, 9:29 AM. Jul 8 2021, na Ćwiąkalniku*)


(Tu oryginał wpisu tego orygin-AUA: https://twitter.com/lis_tomasz/status/1413037456568500228?)


(*) Nie mylić Ćwiąkalnika z Ćwiąkalskim, choć w sumie tego, kto Ćwiąka na Ćwiąkalniku można nazwać Ćwiąkal... no dobra, mniejsza z tym. Aż 243 osoby to prze-Ćwiąkały dalej, 22 osoby ten Ćwiąk zacytowały, a niebotyczna liczba 2 tysięcy i 654 osób to polubiła. Jestem w szoku. A wy? A was? Was is das? Ależ red. Lisie, „taka jest tu stawka”! To dokładnie, ni mniej ni więcej, stawka większa niż życie. Dlatego zaraz odezwał się Węglarczyk (Bartosz, nie chłopak do noszenia węgla – to zabronione, nie wolno, be, wolno palić tylko ruskim gazem lub fosgenem), ostrzegając:


„Dziś idą po TVN. Jutro przyjdą po pozostałych” – wykrzyknął Wernitz... pardon Węglarczyk.


O rany! Jakbym słyszał Andrzeja Seweryna i jego dramatyczną interpretację wiersza, którego autorem jest pastor Martin Niemoeller, zamordowany przez niemieckich oprawców spod znaku SS. Ten sam Niemoeller, który wcześniej razem z innymi hodował żmiję na własnej piersi, który wcześniej pisał do kanclerza, na którego oddał głos w wyborach: ,,Pozdrawiamy naszego Führera, dziękując za męskie i jasne słowa, które wróciły Niemcom honor”. Potem pisał w nieco innym tonie: ,,Kiedy przyszli po Żydów - nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem”. Kim trzeba być, żeby zareagować na bezprawie? ,,Kiedy przyszli po komunistów - nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą”. Niemoeller nie był, ale recytujący te słowa Seweryn przeciwnie. Należał do walterowców, potocznie zwanych „czerwonym harcerstwem”, razem z Kuroniem, Michnikiem i Sewerynem... pardon, z Blumsztajnem. Może dlatego wciąż trzymają sztamę? Ponoć nadal kultywują „walterowskie cnoty” takie jak prawdomówność, uczciwość, odpowiedzialność i szacunek dla pracy (zwłaszcza fizycznej). Urabiają sobie ręce po łokcie, żeby nas wszystkich urobić. Wielka szkoda, że Hufiec Walterowski został rozwiązany, bo może Seweryn (Andrzej, nie Blumsztajn) z innej sceny by dziś do nas przemawiał. Kto wie.


,,Bądźmy z tymi, których prześladują. Bądźmy solidarni” – mówił, a nawet wierszył... pardon, wieszczył Andrzej Seweryn. A do ober-esbeka Czesława Kiszczaka pisał swego czasu: ,,Wielce Szanowny Panie Premierze, Pragnę podziękować Panu z całego serca za Pana niezwykły list, który sprawił mi wiele radości. (...) Nie kryję również Szanowny Panie Premierze, że inny aspekt pana listu napełnił mnie radością i nadzieją”. Tak to sobie elyty pisały do siebie liściki. Miło było. Istny Wersal. Ja też napisałem do Andrzeja, wierszem: 7rin And row. Nie odpowiedział.


Ale wróćmy do red. Lisa, a właściwie do Węglarczyka i „Stawki większej niż życie”. W jednym z odcinków tego kultowego serialu niestrudzony Kloss demaskuje Gruppenführera Wolfa. WOLF okazuje się być... prawdziwym nadczłowiekiem, a dokładnie czterema ludźmi. Pierwsze litery ich nazwisk tworzyły nieistniejącego w rzeczywistości WOLFa. Od razu przypomniałem sobie, że kiedyś na Demotywatorach umieściłem na ten temat pewną grafikę (niestety na NP nie mogę umieszczać grafik, bo moje grafiki są tak słabe, że zaniżają poziom portalu). Pomyślałem sobie, że warto ją teraz przypomnieć. Wchodzę, a tu niespodzianka: ban: „użytkownik otrzymał bana za spam, propagandowy troll”. Za co konkretnie? Za umieszczenie tam demota z okładką tygodnika „Uwarzam Rze” z karykaturą Tuska i napisem „Ja, Donald Pinokio”. Mój tekst do demota: „PRZESZŁOŚĆ POWRACA”. Najlepsze jest jednak to: Ban wygasa 2995-03-13 o 15:49:57. Nie wiem, czy dożyję do 2995 roku, ale oni na pewno nie.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura