Mężuś Stanu i Wodzuś Moralnie Odnowionej IVRP przyznal sie kilka dni temu, ze cala kampanie prezdencka "jechal" na prochach a Poncyliusza, Kluzik-Rostkowska i Migalskiego wstawiono mu do sztabu wyborczego bez jego wiedzy.
Jaka mamy gwarancje, ze na przyklad za pol roku Jaroslaw Tysiaclecia nie oswiadczy, ze o kondominium rusko-szwabskim pieprzyl pod wplywem halucynogenow i, pofantazjujmy: dorobku intelektualnego posla Kuchcińskiego?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)