Z duzym rozbawieniem obserwowalem i obserwuje nadal zachwyty TPPR-u nad tzw. NIEZALEZNOSCIA red. Wildsteina. Piewcy Niezaleznego Bronislawa najwyrazniej myla niezaleznosc z obiektywizmem. Niezalezni byli zarowno Kuba Rozpruwacz jak i Al Capone. I co z tego?
Tym bardziej, ze niezaleznosc Wildsteina jest tego samego gatunku co niezaleznosc Jerzego Urbana. Nikt przytomny i zdrowy na umysle nie moze powiedziec, ze Urban byl w jakis sposob zalezny od Millera, ze Miller mogl przyjsc do redakcji "Nie" i powiedziec: "Sluchajcie no, Urban, w przyszlym tygodniu opublikujecie to i to, tu macie gotowy tekst".
Nie musial!!! Urban byl BARDZIEJ SLD-owski niz sam Miller. Tak samo Wildstein jest bardziej PiS-owski niz Kaczynski. Roznica jest taka, ze Wildstein jest PiS-owcem IDEOWYM (do tego wcale nie trzeba byc czlonkiem PiS) a Kaczynski jest jedynie OPORTUNISTA, dla ktorego PiS jest jedynie POCIAGIEM wiozacym go do WLADZY.
Jak wiemy walka z UKLADEM ostatnio przyspieszyla i wielu czlonkow i sympatykow PiS-partii po prostu NIE NADAZA. Zbyt wolnym krokiem popisal sie Ludwik Dorn. Ze zbyt mala predkoscia w kierunku swietlanej IVRP podazal rowniez red. Wildstein. Trzeba bylo ich wymienic. Od myslenia jest WODZ - wojsko jest od MASZEROWANIA.
Wodzus IVRP zapewne zaproponuje red. Wildsteinowi jakas okolorzadowa synekurke (ambasada w Paryzu ?). Wowczas bedziemy mogli sie przekonac jak to z ta niezaleznoscia bylo. Czy zachowa sie tak jak Dorn, czy trzasnie drzwiami.
Pozyjemy, zobaczymy.



Komentarze
Pokaż komentarze