Okres wiosenno‑zimowy to czas wzmożonych prac polowych. Dlatego jestem teraz zajęty i przez jakiś czas nie będę miał czasu na odpisywanie na posty, komentarze ani inne zapytania.
Kopię dziurę. W ziemi.
Po zakończeniu prac przykryję ją deskami, papą smołowaną i mchem, a na koniec jeszcze liśćmi – dla lepszego maskowania. Całość będzie się nazywała „panic room”.
Wejście będzie położone centralnie, na samym środku I bardzo mylące. Każdego w błąd wprowadzające. Tak, żeby nikt nie pomyślał, że za niepozornym pozorem kryje się prawdziwa konstrukcja ochronna.
Niby zwykły wychodek, latryna. A pod spodem – prawdziwa warownia.

Oczywiście istnieje pewne ryzyko, że wróg idąc za potrzebą tam wejdzie. Wejdzie i nasra mi na głowę. Trudno. Życie to sztuka kompromisu.
Przed wejściem stanie tabliczka:
„Uwaga! Schron! Obcym wstęp wzbroniony. Rodzice odpowiadają za swoje dzieci.”
A dodatkowo nad drzwiami jeszcze formuła ochronna:
„Panie, miej mnie w swojej opiece. A resztę wedle Twojego uznania.”
Dlatego proszę – nie piszcie komentarzy i nie proście o plany budowlane. Bo chwilowo po prostu nie mam czasu. Nie mam czasu, bo jestem zajety.
A jeśli ktoś koniecznie chce wiedzieć, po co piszę takie głupoty, odpowiadam:
Głupoty piszę po to, żeby dziwowali się głupcy.


Komentarze
Pokaż komentarze