Julia Mendel.
Ukończyła filologię na Uniwersytecie im. Tarasa Szewczenki w Kijowie, uzyskała stopień doktora, pracowała dla zachodnich mediów, współpracowała z Bankiem Światowym, a następnie została rzeczniczką prezydenta Ukrainy. Zna mechanizmy funkcjonowania państwa, media i dyplomację.
Jej mężem jest Pawło Kuchta, ekonomista, były pierwszy wiceminister rozwoju gospodarczego Ukrainy i pełniący obowiązki ministra gospodarki. To również nie jest człowiek znikąd. Oboje mają doświadczenie, kontakty i znajomość państwowych struktur.
Nie wystarczy jednak mieć wiedzę i dobry program. Do rządzenia państwem potrzebne jest zaplecze polityczne, finansowe, medialne, a także poparcie części środowisk wojskowych.
Najważniejsze jest jednak to, że Julia Mendel patrzy na przyszłość Ukrainy inaczej niż obecne elity. Nie obiecuje zwycięskich marszów i geopolitycznych fantazji.
Rozumie, ze naród jest ważniejszy od terytorium. Nie ma sensu składać kolejnych pokoleń Ukraińców w ofierze dla marzenia o powrocie do granic z 1991 roku. Najpierw trzeba ratować ludzi, zatrzymać katastrofę demograficzną, sprowadzić obywateli do kraju, odbudować gospodarkę i przywrócić normalne życie. Dopiero na takim fundamencie można budować przyszłość państwa.
Jej wizja to Ukraina neutralna. Taka, która nie jest polem nieustannej konfrontacji między Wschodem i Zachodem. Model bliższy dawnej Finlandii czy Szwajcarii niż państwu frontowemu żyjącemu w stanie permanentnego konfliktu.
Dlatego widzę w Julii Mendel największą szansę dla Ukrainy po epoce Zełenskiego. Rozumie, od czego naprawdę trzeba zacząć odbudowę kraju. Widzi Ukrainę jako państwo neutralne, skupione na własnym rozwoju, a nie na służeniu cudzym interesom geopolitycznym.
Do tego, albo poad to: jest akceptowalna zarówno dla Waszyngtonu, jak i Moskwy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)