Panie echo24, naturalnie ma Pan pełne prawo zarządzać swoim blogiem według własnego uznania. Może Pan usuwać komentarze, blokować użytkowników i dobierać sobie rozmówców wedle własnych upodobań. Problem polega na tym, że takimi działaniami wystawia Pan opinię przede wszystkim samemu sobie.
Od dłuższego czasu można zauważyć pewną prawidłowość. Komentarze przychylne pozostają, komentarze polemiczne znikają. Autorzy zgadzający się z gospodarzem są mile widziani, natomiast ci, którzy wskazują słabe punkty argumentacji albo kwestionują stawiane tezy, często tracą możliwość dalszego udziału w dyskusji. Trudno nie odnieść wrażenia, że celem nie jest debata, lecz utrzymanie ideowej jednolitości.
Blog, który powinien być miejscem wymiany poglądów, zaczyna przypominać salę luster. Widać w niej wyłącznie odbicia własnych przekonań. Jest zgoda, jest spokój, jest samopotwierdzenie. Brakuje tylko jednego: rzeczywistej dyskusji.
Takie postępowanie mówi też coś o stosunku autora do własnych poglądów. Człowiek pewny swoich racji odpowiada argumentem na argument. Człowiek niepewny usuwa argument razem z jego autorem. W pierwszym przypadku czytelnik widzi siłę przekonań. W drugim widzi obawę przed ich konfrontacją.
Najciekawsze jest jednak to, że każdy usunięty komentarz działa odwrotnie do zamierzeń. Zamiast osłabiać krytykę, wzmacnia podejrzenie, że była ona celna. W końcu nikt nie kasuje argumentów dlatego, że są słabe. Kasuje się je wtedy, gdy okazują się zbyt niewygodne.
Dlatego usuwając rzeczowe komentarze i blokując ich autorów, nie pozbawia Pan nikogo prawa do własnego zdania. Wystawia Pan jedynie świadectwo własnej odporności na krytykę. A to świadectwo nie wypada szczególnie korzystnie.
Najwyraźniej nie dostrzega Pan, jaką opinię wystawia sobie takim postępowaniem. Każdy może stworzyć sobie własny folwark i ogłosić się jego jedynym autorytetem. Nie każdy jednak rozumie, że siłę poglądów mierzy się zdolnością ich obrony, a nie liczbą zablokowanych adwersarzy.



Komentarze
Pokaż komentarze