
Trudno jest pisać o tym co się stało w sprawie wyborów, albo co jeszcze się stanie. Ręce zwyczajnie opadają. Przestaję wierzyć w demokrację polską, jako człowiek mocno zaangażowany i zainteresowany sprawą. Nie chcę pytać, co myśli zwykły obywatel, bo myślę, że to milczenie obywateli jest oznaką bezradności i bezsilności wobec aparatu państwowego. III Rzeczpospolita zachłysnęła się demokracją i doznała zawału głównego organu - organu wyborczego, który jest fundamentem demokracji. Brak reform przez 25 lat doprowadził do katastrofalnej sytuacji. Jeżeli system wyborczy nie działa, to nie ma mowy o jakimkolwiek innym działaniu. Oznacza to, że każde głosowanie, każde wybory, mogą zostać zmanipulowane i obywatelski głos, jest jak na tym zdjęciu poniżej – wrzucany do śmietnika i to dosłownie. Tak być nie może, Polacy muszą otrząsnąć się z tego snu i zaprotestować, ale zaprotestować pełną parą! Nie wolno nam odpuścić tym razem, ponieważ wszystkie inne drogi demokratycznego wyboru w Polsce władz, zostały zwyczajnie zablokowane.
Zacznijmy jednak od tego, co tak naprawdę się stało? Od jakiegoś czasu dziwnym trafem PKW przestaje podawać frekwencję w wyborach, najpierw przez 20 lat podawano, teraz po 25 latach uznano, że to uderza w wynik wyborczy (nie wiadomo jak) i nie wolno podawać podczas trwania ciszy wyborczej. No ale ok. Idźmy jednak dalej. W niedziele ogłoszono wyniki sondażowe. Wygrywa PiS i z niewiadomych przyczyn wynik PSL, okazuje się już wtedy szokiem. 17 % w stosunku do tego, co pokazywały sondaże (czyli granica progu wyborczego), nakazują zastanowić się nad tym wynikiem.
Kolejne dni oczekiwania na oficjalne wyniki i nic. PKW milczy spływają tylko wyniki sondażowe niewiadomego pochodzenia. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo w jaki sposób te wyniki pojawiły się i zostały obliczone. Nie można tego sprawdzić, ponieważ strona PKW zawiesiła się już w niedzielę i do dnia dzisiejszego, wisi tam informacja o frekwencji z godzi 17:00. Absurd!
http://www.tvp.pl/kielce/publicystyka/glos-dnia/wideo/18112014/17703714
Powyżej podana opinia w TVP na temat wyborów - bardzo ważna rozmowa.
Internauci bardzo szybko podłapali, że coś tu nie gra. Zaczęto wałkować system PKW i okazało się, że system nie posiada żadnych zabezpieczeń. Mało tego dokumentacja dla komisji wyborczych dostępna jest dla każdego zwykłego obywatela. Z każdym dniem napływały nowe doniesienia o nieprawidłowościach. Poniżej krótka lista nieprawidłowości, które miały wpływ na wynik wyborczy:
- Urny zaplombowane taśmą samoprzylepną (która się odkleja), urny nieprzeźroczyste, upychanie głosów w urnach, w końcu sklejanie urn z kartonów. Kosze na śmieci z godłem, jako urna wyborcza.
- Niedziałająca strona internetowa PKW (brak możliwości bieżącego sprawdzania wyników).
- System PKW do którego można dopisać osobę lub zmienić wynik wyborczy.
- Worki na śmieci z głosami, pozostawione przed urzędem (nie pilnowane przez nikogo).
- Brakujące listy komitetów w na karcie wyborczej.
- Oddane głosy na kandydata i brak uwzględnienia ich w protokole końcowym.
- Kupowanie głosów (Złotoryja, Bogatynia itp.)
- Kandydat który wygrywa wybory, nawet w nich nie startował.
- System PKW stworzony w 3 miesiące przez firmę, która nie za bardzo miała pojęcie o tworzeniu systemu (firma odrzucona wcześniej przez NIK).
- Wątpliwości w sprawie przetargu na system PKW.
- Brak koordynacji poszczególnych komisji z główną siedziba PKW w Warszawie.
- Niejasna informacja spotu PKW – jak głosować.
- Książeczki do głosowania , gdzie na 1 stronie zamiast spisu treści i instrukcji była lista PSL.
- Informacja prezydenta RP, że to wszystko da się policzyć ręcznie.
- Ogromna ilość głosów nieważnych.
- Przejście PKW na liczenie ręczne głosów w związku z awarią systemu, dopiero po kompromitacji.
- Wiedza ABW o niedziałającym systemie wyborczym jeszcze przed wyborami.
- W 2013 roku PKW bierze udział w szkoleniu w Moskwie, po czym ci sami członkowie PKW odpowiadają za organizację wyborów w Polsce. Rząd nie reaguje na doniesienia opozycji i bagatelizuje sprawę.
To wszystko to tylko mała cząstka, tego co tak naprawdę się stało. Uważam, że partia rządząca spodziewała się złego wyniku wyborczego, stąd też ucieczka Donalda Tuska przed wyborami do Brukseli. System PKW podziurawiono celowo, aby spowodować tak ogromne zamieszanie, żeby nikt nie był w stanie doliczyć się czegokolwiek. Wygląda też na to, że wybory miały zostać celowo podkręcone przez PSL, aby nie wzbudzać podejrzeń na partię rządzącą, że to ona majstrowała przy wyborach. Wszystko poszłoby idealnie, gdyby nie zachłanność i głupota ludzi PSL. Ci za mocno podkręcili wynik i szydło wyszło z worka. Niemożliwością jest, aby przed wyborami sondaże wskazywały wynik w okolicach 29 %, a po wyborach wynik lądował na poziomie 49,9%. Mowa tu o wyniku PSL z województwa świętokrzyskiego. PSL posłużyło tutaj za tego, kto utrzyma obecną koalicje przy władzy. Mimo wygranej PiS nad PO, prawa strona nic nie wygrała – tylko przegrała z hukiem, ponieważ koalicja PO-PSL bierze wszystko.
Przy takiej skali nieprawidłowości, tak wielkiej manipulacji, próby obrony systemu i całej PKW przez premiera i prezydenta RP – musiało dojść do protestów. Te protesty dopiero się zaczną, ponieważ ludzie mają już dość. Mają dość ciągle nieudolnej władzy, która wpaja im coś, co nie jest możliwe. Ludzie nie są głupi i doskonale to rozumieją. O ile nieudolność można było jeszcze jakoś tłumaczyć, to oszustwo wyborcze jest zamachem na podstawowy mechanizm demokracji – i tego obywatel nie może już wybaczyć.
W dniu wczorajszym doszło do zajęcia siedziby PKW przez protestujących i wcale się nie dziwie, że do tego doszło. Było to spokojne i pokojowe zajęcie budynku, w którym zwyczajnie nikt nie panuje nad tym, co dzieje się z polskimi wyborami. Okupacja budynku PKW, to nie jest nic nadzwyczajnego w takiej sytuacji. Obywatele powiedzieli dość i powinni tam zostać, aż rząd nie zacznie działać i nie rozpisze kolejnych wyborów samorządowych. Grzegorz Braun powiedział prawdę i ma rację. Całe PKW powinno w tej chwili podać się do dymisji i opuścić budynek. Cała ta otoczka medialna jest farsą. Oto stało się coś strasznego, obywatele upomnieli się o swoje prawa i weszli do budynku, a PKW przerwała prace (a i tak nikogo tam nie było) – to wszystko ma znaczenie symboliczne i powinno rozejść się po kościach. Tam nie było przestępców, tylko ludzie walczący o sprawiedliwe wybory – czy to źle? Nie ma w tej sytuacji nic nadzwyczajnego, takie protesty są najbardziej skuteczne i należy je wybaczyć protestującym, bo mieli słuszną rację. Nikt ich nie słuchał, a skoro nikt nie słucha, to sprawy trzeba brać w swoje ręce.
Liczenie PKW nie ma znaczenia. Po 5 dniach od wyborów, nikt nie uwierzy w żaden wynik wyborczy. Samo zliczenie głosów jest już niemożliwe, ponieważ nikt nie zagwarantuje, co się stało z kartami wyborczymi i nikt nie zagwarantuje, ani nie wyjaśni dlaczego jednych kart jest więcej, innych mniej i nie pasują one do protokołów. Przy tego typu bałaganie, żeby ogłosić wynik wyborczy oficjalnie należałoby dołożyć brakujące głosy, unieważnić nadwyżkę i dorobić protokoły do stanu faktycznego – czyli zwyczajnie sfałszować wybory, za co jest przewidziana odpowiednia kara w kodeksie karnym.
Jeżeli chodzi o II turę wyborów, to ona również nie ma sensu bez naprawy systemu. II tura będzie jeszcze gorsza. Dodatkowo do dymisji podał się szef PKW i wcześniej jeden z członków PKW. Czyli oni już wiedzą, że nie będzie wyników oficjalnych PKW, a przynajmniej nie chcą brać udziału w fałszerstwie – dlatego odchodzą. Zrobią to pozostali członkowie PKW w stosownym czasie, zresztą tego domagają się wszyscy. Aktualizacja 00:44 (22.11.2014 r.) : wszyscy członkowie PKW podali się do dymisji – i to dobra decyzja. Do dymisji powinni podać się pozostali członkowie wojewódzkich PKW. Ponieważ ten proces szedł z góry, aż do samego dołu i nie można udawać, że pozostałe wojewódzkie i nawet powiatowe PKW są czyste. PKW to struktura z lat 90 - wymaga reformy całościowej.
Należy podkreślić jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Nie wolno dać się zmanipulować, że oto w naszym pięknym kraju, nie można nic zmienić. Że PKW to święte krowy, które nie mogą być wymienione, że prawo jest takie, a nie inne. Dla tych wszystkich szkodników, którzy tak twierdzą przypominam, że prawo ma być dla ludzi i jeżeli coś nie gra, nie pasuje, jest wadliwe – to należy to zwyczajnie zmienić i naprawić, a nie twierdzić, że się nie da. Wszystko się da, tylko trzeba odrobinę chęci i zdrowego rozsądku. Wszyscy ci, którzy twierdzą, że z protestami wyborczymi należy iść do sądu, również odsyłam do zdrowego rozsądku. Żaden sąd nic tu nie poradzi, ponieważ formuła zgłaszania protestów wyborczych, to jeden wielki bubel prawny, który rozciąga tą procedurę na wiele miesięcy. Mało tego głosy są niszczone po 30 dniach od ogłoszenia oficjalny wyborów, co jest kolejnym absurdem. Tylko głupiec chciałby wejść w taką procedurę. Jeszcze raz powtórzę, jest to bubel prawny, który należy wyprostować. Protest wyborczy powinien być kierowany do jednego sądu najwyższego, który będzie rozpatrywał sprawę całościowo – w przyśpieszonym tempie. Głosy nie mogą być niszczone, tylko mają być archiwizowane, a po okresie karencji np. 10 lat archiwizowane w sposób elektroniczny (skan dokumentu) i przechowywane na dyskach lub serwerach, do wglądu dla każdego obywatela RP. Wszystkich tych głupców, którzy zniżają ten argument do kwestii finansowych, odsyłam do afer i straconych miliardów III RP. Tam są te pieniądze na system i skoro były tam, to i mają być tu, na system wyborczy z najwyższej pułki!
W drugiej części ze względu na ograniczenia czasowe przedstawię propozycję zmian systemowych, które należałoby wprowadzić, aby system wyborczy był szczelny. Częściowo były one przedstawiane już w artykule o PKW z 2013 roku, ale wtedy nie było jeszcze wszystko jasne. Dziś ta jasność jest o wiele większa. Zapraszam również na protest, który rozpocznie się we Wrocławiu, w sobotę, 22 listopada, o godzinie 14.00 pod siedzibą Miejskiej Komisji Wyborczej (Sukiennice 9).
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GHNrG0GJn38
Autor: mgr inż. Krzysztof Szymon Szymański




Komentarze
Pokaż komentarze (5)