Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański
315
BLOG

Co dalej z Ukrainą? Apel do polityków!

Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański Polityka Obserwuj notkę 17

Szczyt w Mińsku, to nic innego, jak nowy podział Europy. Nowe granice i nowy ład geopolityczny. Najgorsze jest to, że dziś, to Putin dyktuje warunki, a nie zjednoczona Europa. Zresztą, jak można mówić o zjednoczonej Europie, skoro 40 milionowy kraj w środku UE - Polska, nie bierze udziału w ustalaniu nowych granic? Wszystko odbywa się poza Polakami. To zdjęcie poniżej idealnie obrazuje sytuację w Europie. Sankcje dociskają Federację Rosyjską coraz mocniej, ale powodują też jej reakcję obronną, która jest jednostronna.

c8f3a078-b2b4-11e4-ab1f-0025b511226e

źródło: www.twitter.com

Putin zaczyna jeździć palcem po mapie Europy, a to nie wróży nic dobrego. Nieformalnie ustalona została nowa linia demarkacyjna, granicząca z Polską. Prezydent Poroszenko zachowuje się tak, jakby nie był Ukraińcem, nawet nie poprosił o uwolnienie słynnej ukraińskiej pilotki, przetrzymywanej w więzieniu rosyjskim. Jest wiele przesłanek i faktów, aby twierdzić, że sytuacja, gdzie zdradzono wiele słabszych krajów, właśnie przed II wś, zwyczajnie powtarza się na naszych oczach. Dodatkowo, informacje jakie podało Wikileaks, potwierdzają, że zachód Europy wiedział już w 2008 roku, że wciągnięcie Ukrainy do Unii Europejskiej lub NATO, wiąże się z wojną w Europie.

Apel do przywódców i polityków

Z tego miejsca, chciałby oficjalnie zaapelować do wszystkich rządzących naszym krajem: do Pana Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, do Pani Premier Ewy Kopacz, do Liderów Opozycji, w tym Pana Jarosława Kaczyńskiego i nawet do kandydata na Prezydenta RP Pana Andrzeja Dudy, o zaprzestanie podziałów w polityce zagranicznej naszego kraju. Nikogo nie obwiniam i nie krytykuję, zwyczajnie apeluję. Nie dla celów politycznych, ani dla populizmu, ale dla bezpieczeństwa Polski i Polaków!

Nie możemy w polityce zagranicznej popełniać błędów. Nie możemy w polityce zagranicznej, mówić innym głosem. Śp. Lech Kaczyński, mimo różnic i próby zdyskredytowania go w oczach społeczeństwa polskiego, kontynuował swoją politykę, dbając o polską rację stanu. Nawet, jak nie zgadzał się w pełni z opozycją, to wiedział, że robi coś dobrego dla Polski – dla naszego narodu.

Takiej polityki potrzebuje dziś Polska. Musimy się zjednoczyć – i działać ponad podziałami! Interesy partyjne musimy odłożyć na bok, przynajmniej w kwestii Ukrainy i tego, co dzieje się na wschodzie. Ostrzegam, że stoimy przed poważnym niebezpieczeństwem, które dotknie bezpośrednio nasz kraj. Sam fakt, że Polski nie ma w gronie zainteresowanych sprawą ukraińską, jest już pierwszym sygnałem. To na Polsce spocznie obowiązek pomocy uchodźcom z Ukrainy. Inne kwestie też będą obciążały nasz kraj, czy tego chcemy, czy też nie. Jest to wielka odpowiedzialność, ale też wyzwanie logistyczne i militarne. O tym nie możemy zapominać. Polska niepodległość będzie wystawiona na próbę. Nasz 40 milionowy kraj, może przetrwać ten trudny okres, pod warunkiem, że nie będziemy obojętni, wobec tego co się dzieje. Nasze działania nie mogą przejawiać się jedynie w wyrażaniu zaniepokojenia sytuacją. To nie są działania adekwatne do obecnej sytuacji. Obecny stan rzeczy, należy traktować jako wojnę – w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dlatego apeluję jeszcze raz do wszystkich polityków i rządzących o wykazanie odrobinę dobrej woli, przynajmniej podjęcie takiej próby (skutecznej). I nie chodzi mi o medialną zagrywkę przed kamerami. My Polacy możemy się różnić, ale nie dzielić!!! W sprawach ważnych dla naszego państwa musimy ze sobą rozmawiać – inaczej stracimy, to co najcenniejsze. Później odbudować, to co mamy dziś (mniej lub bardziej niedoskonałe), będzie nam bardzo trudno.

Co możemy zrobić?

Po pierwsze musimy w trybie pilnym zwołać Grupę Wyszehradzką i zastanowić się nad poszerzeniem tej grupy o Kraje Bałtyckie, Ukrainę, Rumunię i inne mniejsze kraje. Wszyscy przywódcy krajów Europy Środkowej muszą przyjechać do Warszawy lub innej stolicy na zaproszenie polskiego prezydenta RP. Należy omówić wszystkie aspekty zagrożenia militarnego dla regionu i ewentualnej współpracy, nie tylko militarnej, ale i gospodarczej. Linia, którą kreśli Putin, zagraża porządkowi całej Europy i ona, mimo wszystko, zbliża Moskwę, bardzo blisko Berlina, a to oznacza reakcję obronną również Niemiec (w późniejszym czasie). Dlatego nie wszystkie sojusze zadziałają na takim poziomie jakbyśmy chcieli.

Po drugie poszerzona grupa musi współpracować z NATO, ale też Unią Europejską, jako filaru bezpieczeństwa. Należy opracować porozumienie, które jasno powie, do którego momentu możemy tolerować ruchy Rosji, bez naszej wspólnej reakcji militarnej.  Należy ustalić, że linia Dniepru jest linią nienaruszalną i jeżeli dojdzie do jej przekroczenia, przez jakikolwiek sprzęt rosyjski, nawet w postaci rebeliantów, czy zielonych ludzików, automatycznie będzie to oznaczało, reakcje całej grupy. Chodzi oto, że to będzie moment, w którym wysłanie sprzętu wojskowego, a nawet wojsk będzie uzasadnione. To wszystko trzeba wcześniej ustalić i ogłosić światu. Zwyczajnie musimy sami wytyczyć bezpieczną linię, po której przekroczeniu, nasza polityka ulegnie całkowitej zmianie. W grupę nie mogą ingerować Niemcy. Przewodniczyć powinna Polska, jako naturalny przedstawiciel największego kraju w Europie Środkowej lub USA (choć zaangażowanie bezpośrednie nie musi być widoczne, chodzi tu głównie o odbiór przez Federację Rosyjską).

Jeżeli linia Dniepru zostanie przekroczona w jakikolwiek sposób, należy wysłać broń i wojsko do pomocy Ukrainie. To samo będzie się tyczyło Krajów Bałtyckich i innych zagrożonych państw. Linia Grupy Wyszehradzkiej musi być podana do publicznej wiadomości, aby Rosjanie też mieli świadomość konsekwencji. Nie uratujemy całej Ukrainy i to też jest sprawa dziś już raczej przesądzona, ale możemy dać szansę dla tego kraju, odbudowy choć połowy swojego terytorium, na zasadach europejskich (zresztą to jest sprawa drugorzędna – dziś walczymy raczej o utrzymanie pokoju i niepodległości).

Nie możemy oddawać inicjatywy krajom zachodnim, które mają w głębokim poważaniu Europę Środkową (nie jest to ich strategiczny interes narodowy). Musimy postarać się stworzyć coś niezależnego, coś co realnie zadziała w sytuacji zagrożenia. Dlatego projekt Grupy Wyszehradzkiej musi być odtworzony na nowo. Nie może to być polityczny trup, trzeba ten sojusz poszerzyć i ożywić.

Jeżeli kraje poszerzonej Grupy Wyszehradzkiej wystosują oficjalną informację o nowej linii w Europie, której Putin przekroczyć nie może i powiedzą to razem, wspólnie, z pokazaniem zjednoczonej armii (każdy kraj powinien mieć taką grupę w gotowości – jak największą), to będzie to realna siła, którą NATO będzie mogło wspierać w ramach sojuszu. Wtedy odpowiedzialność rozłoży się, a siła oddziaływania będzie o wiele większa.

Dlaczego linia Dniepru? Wydaje się, że poza naturalną linię nie możemy ingerować, ponieważ mogłoby to zostać odebrane, jako marsz na Rosję. Stąd były moje obawy o dostawy broni dla Ukrainy. Oczywiście zasadne jest dostarczanie tej broni już teraz, ale jeżeli zrobimy to oficjalnie, to musimy liczyć się z tym, że po pierwsze, będzie ginąć coraz więcej ludzi. Po Drugie Rosja zawsze będzie mogła powiedzieć, to Polacy atakowali, wspierali wojnę, więc my Rosjanie (lub separatyści), też mamy się prawo bronić. W ten sposób możemy łatwo wejść w stan wojny między Polska, a Rosją.

Uznanie linii Putina i przemilczenie tego faktu, oznacza akceptację na dalsze działania Moskwy na Ukrainie. W przypadku braku reakcji Kijów zostanie zajęty i przywrócony zostanie rząd prorosyjski, cofając Ukrainę do punktu wyjścia. Mało tego, Rosja przejdzie do następnej fazy, gdzie linia zostanie przesunięta w kierunku Wisły. To wcale nie musi trwać długo. Rosja nie zaangażowała się jeszcze w wojnę. Dzisiejsze działania, to zwykły początek wielkiej ofensywy, która będzie miała poważniejsze konsekwencje.

Na te wszystkie działania, nie ma dużo czasu. Jeżeli Polska będzie się ociągała lub działania nie będą skuteczne, to pozostaniemy sami z olbrzymim problemem, który uderzy we wszystkich – tych rządzących naszym krajem również. Naród może bardzo szubko zbuntować się, jeżeli dojdzie do zapaści gospodarczej, a z tym trzeba się liczyć. Każda wojna rujnuje gospodarki. Stabilizacja w regionie jest w naszym interesie – nikt nie będzie inwestował w rejon ogarnięty wojną.

Autor: mgr inż. Krzysztof Szymon Szymański

Krzysztof Szymon Szymański - działacz prawicowy, niepoprawny politycznie, bloger, były sportowiec, katolik. Walczę z systemem i polską niesprawiedliwością. W planach mam wielki projekt dla Polski i Europy Środkowej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka