Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański
885
BLOG

30 srebrników Orbana!

Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański Polityka Obserwuj notkę 21

ODAweDYwMA,wyszehradzka_grupa

źródło: www.ms.gov.pl

Wizyta Orbana w Polsce, to moment w którym można wiele spraw poruszyć i wyjaśnić. Z Węgrami wiele nas łączy, ale też wiele dzieli. Tak samo było w przeszłości. Dziś nie mogę zgodzić się z tym, co wielu polityków w Polsce mówi o Orbanie. Żeby dokładnie zrozumieć Węgry, należy cofnąć się odrobinę w czasie i przypomnieć, co się tam stało.

Wiktor Orban w wyborach 2010 roku został oficjalnym kandydatem koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej na urząd premiera rządu. Koalicja ta zdecydowanie wygrała wybory, zdobywając ponad 2/3 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. 28 kwietnia 2010 prezydent László Sólyom powierzył Wiktorowi Orbanowi misję sformowania nowego rządu. 29 maja 2010 został zaprzysiężony na tym urzędzie, po tym jak poparło go 261 parlamentarzystów.[1]

I tak Wiktor Orban został nowym premierem z olbrzymia władzą i poparciem społecznym. W tym miejscu należy zapytać, dlaczego Węgrzy nie chcieli poprzedniego rządu? Korupcja, publiczne przyznanie się do kłamstw polityków poprzedniego rządu, różnego rodzaju afery, zapaść gospodarcza i brak perspektyw dla młodych ludzi w tym niewielkim kraju, doprowadziły do buntu społecznego.

„ Zamieszki na ulicach węgierskich miast wybuchły niedługo po reelekcji Gyurcsanego na stanowisko premiera kraju. To wtedy do mediów przedostało się nagranie, na którym Gyurcsany przyznaje, że kłamał o stanie finansów państwa po to, żeby zostać ponownie wybranym na urząd. Nie mogąc jednak przepchnąć reform gospodarczych, lider socjalistów podał się do dymisji. Obecnie na Węgrzech wciąż rośnie bezrobocie, a wszelkie rozmowy o pomocy z zewnątrz grzęzną.”– Tak pisała gazeta.pl w 2009 roku.

 Ta sytuacja jest praktycznie identyczna, jak ta w Polsce, z jednym wyjątkiem: w Polsce były już praktycznie wszystkie możliwe afery, ale jeszcze żadnej nie rozliczono.

Warto jeszcze przypomnieć, że Wiktor Orban w swoim życiorysie wzorował się właśnie na Polsce i Polakach piszą min. pracę magisterską pod tytułem „Ruch społeczny wewnątrz systemu politycznego – przykład Polski”.16 czerwca 1989 r. w czasie pogrzebu bohaterów rewolucji węgierskiej 1956 wygłosił przemówienie na Placu Bohaterów w Budapeszcie, w którym zażądał wycofania z Węgier armii radzieckiej i przeprowadzenia wolnych wyborów.[1]

Te wszystkie fakty świadczą o prozachodnich korzeniach premiera Orbana, zbieżnych z polską racją stanu. W 2013 roku „Gazeta Polska”, przyznała Orbanowi tytuł „Człowiek Roku 2013”. Co się takiego stało, że dziś premier węgierski skręca w kierunku rosyjskim?

To pytanie nie jest wcale skomplikowane. Wszyscy w Polsce i w Europie już zapomnieli, co się stało po wygranej Fideszu. Unia Europejska natychmiast uznała Węgry za zagrożenie dla obecnej polityki UE (czytaj polityki Niemiec). Szantażowano całe Węgry, przez różnego rodzaju mechanizmy ekonomiczne, polityczne i dyplomatyczne. Węgry w jednej chwili (jako członek UE), zostały same jak palec, po środku Europy. Przypomnę, że Węgrom groziło bankructwo jeszcze większe niż Grecji, ale w tej sprawie nikt nie kiwną nawet palcem.

httpwww.dteurope.com

źródło: www.dteurope.com

Co zrobiła Polska? Polska klasa polityczna, oprócz zdziesiątkowanej (po 10 kwietnia 2010 r.) prawicy nie zrobiła nic, aby wesprzeć Węgrów na arenie polityki europejskiej. Taka była i jest całościowa polityka 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej. To, że Orban dziś przyjeżdża do Polski, to dobrze – trzeba rozmawiać, ale gdzie byli polscy politycy wcześniej? Niebywałą jest rzeczą, że rozłożono na łopatki Grupę Wyszehradzką, która stanowiła zalążek pięknego sojuszu w Europie Środkowej, który był, jest i będzie podstawą szerszego porozumienia krajów tego regionu. Dziś Wiktora Orbana nikt do porządku nie przywoła, bo nikt nie ma mu nic do zaoferowania. Co z tego, że Polska jest większa, jak 40 mln kraj nie potrafił zablokować strategicznej rosyjsko-niemieckiej inwestycji dla całego regionu, mowa tu o gazociągu Nord Strem? Co dziś Polska ma do zaoferowania Węgrom, skoro sama nie potrafi zbudować gazoportu w Świnoujściu, a armia jest w rozsypce? Jakie strategiczne interesy będziemy prowadzili z Węgrami, jaką technologię im przekażemy, albo ile elektrowni atomowych im postawimy? To są pytania, które uderzają w fundament naszej polskiej polityki zagranicznej – która jest zwyczajnie zdewastowana! Co robiono przez 8 lat w Polsce? Kompletnie nic! Dopiero, kiedy sytuacja przybrała wojenny ton na kierunku wschodnim, to wtedy otworzyły się lekko oczy, pod naciskiem opozycji i w MON coś drgnęło. Partia rządząca słyszy, że dzwon bije, ale jeszcze nie wie w którym kościele. Zresztą nawet dzisiaj, po tym co się stało na Ukrainie, zachowujemy się jak najbardziej bezpieczne państwo świata – w dodatku kompletnie rozbrojone.

Dziś nikt nie zmusi Orbana do zmiany swojej polityki, dlatego że nie ma alternatywy. W przypadku grania z Rosją w inne karty, Węgry bardzo szybko staną przed widmem niewypłacalności państwa i podzielą los Grecji. Bierność Europy i Polski doprowadziła właśnie do takiej patowej sytuacji.

Drugą odrębną sprawą, jest fakt, że Węgry i Rosja od wieków współpracowały ze sobą na różnych płaszczyznach i Rosja była dla nich strategicznym partnerem. Jeżeli dziś Orban ma być węgierskim mężem stanu (a nie wątpliwie nim jest), to mąż stanu będzie działał w interesie danego kraju. Każdy kraj ma swoją rację stanu. Dziś racją stanu dla Węgier jest współpraca z Federacją Rosyjską i trzeba brać to pod uwagę. Gdyby Polska, jako lider Europy, zaproponowałaby coś więcej, byłaby silniejsza (politycznie, gospodarczo, energetycznie), to Węgry byłyby zainteresowane współpracą. Jednak jest odwrotnie. Nawet gaz łupkowy, skutecznie potrafiliśmy z Polski przegonić (choć w tym modelu który opisywałem w innym artykule, może to i dobrze). Cały świat bije się o technologię wydobycia tego gazu, a nam Polakom nic się nie opłaca.

Czy opozycja zrobiła dobrze nie spotykając się z Orbanem? Trudno to oceniać. Osobiście podjąłbym rozmowy, dlatego że musimy mieć wgląd w naszych sojuszników i w ich poczynania. Być może Jarosław Kaczyński wysłał czytelny sygnał do Orbana, że taka polityka jest nie do zaakceptowania i być może Orban zrozumie to dosłownie. Tylko jeszcze raz powtórzę: Węgry weszły już w buty rosyjskie, które są za duże nawet dla Polski.

Te „30 srebrników”, które Orban otrzymał od Rosji na budowę elektrowni atomowej, to być może dopiero początek. Za poparcie rosyjskich działań na Ukrainie (czyli zdradę rodzimych interesów UE), Węgry mogą oczekiwać od FR nagrody w postaci poszerzenia swoich granic o tereny ukraińskie i ewidentnie taki zamiar chodzi po głowie Orbanowi. Gra z Rosją, to niebezpieczna gra, wszystko zależy od tego, czy Orban nie zatraci w tym wszystkim zdrowego rozsądku. Na pewno bierność Europy, w tym Polski i ta wszechobecna hipokryzja, pomoże Orbanowi w przesunięciu się na wschód. To jest początek procesu, który rozpoczyna się w całej Europie, niewątpliwie za sprawą Federacji Rosyjskiej. Nadzieją jest Polska – nikt inny tego nie zatrzyma i nie zmieni. Jeżeli zmarnujemy względny czas pokoju – teraz, to w przyszłości będziemy musieli zapłacić cenę ludzkich żyć, za przywrócenie Europie i Polsce pożądanego kształtu. Inaczej przepadniemy w rosyjskich mackach na kolejne dziesięciolecia.

 

[1] Materiał pomocniczy – www.wikipedia.org

Krzysztof Szymon Szymański - działacz prawicowy, niepoprawny politycznie, bloger, były sportowiec, katolik. Walczę z systemem i polską niesprawiedliwością. W planach mam wielki projekt dla Polski i Europy Środkowej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka