Krzysztof Zdzisioo Krzysztof Zdzisioo
332
BLOG

Spór o TK w Polsce a spór o rolę Sądu Najwyższego w USA i kolejny Rozbiór Polski

Krzysztof Zdzisioo Krzysztof Zdzisioo Polityka Obserwuj notkę 4

Spór o Trybunał Konstytucyjny ma oczywiście charakter polityczny i na tym polega jego ciężar gatunkowy. Niewiele osób jednak wie, ze spory tego typu są dość często spotykane na świecie i warto o tym pamiętać jak lewactwo zarzuca Polakom, że są w trakcie takiego sporu. Podstawą jest zawsze to, ze pewne zapisy Konstytucji pozwalają na samowole w interpretowaniu prawa. Konstytucja PRL-BIS bije pod tym względem zapewne rekordy, jest napisana językiem nieścisłym, w wielu przypadkach budzi wątpliwości, albowiem niektóre przepisy są sprzeczne ze sobą.

W tej sytuacji TK ma w PRL-BIS władzę interpretowania przepisów Konstytucji we własnym interesie, równoznaczną wręcz ze stanowieniem prawa, co może być słusznie odczuwane jako wkraczanie w obszar kompetencji władzy ustawodawczej (Sejmu).

W XVIII wieku podobny spór miał miejsce w USA. Był to spór pomiędzy Prezydentem Thomasem Jeffersonem i Prezesem Sądu Najwyższego Johnem Marshallem. Chodziło oczywiście głównie o to jaką funkcję będzie pełnił Sąd Najwyższy i gdzie kończy się jego władza. Oczywiście modus vivendi polegało na tym, że Sąd Najwyższy ma oceniać zgodność praw z Konstytucją, bez wchodzenia w obszar sporów politycznych.

W połowie XX wieku ukuło się nawet pojęcie „judical activism”, odnoszący się do sedziów, którzy wchodzą w spory polityczne, w odróżnieniu od sędziów „ludzi środka” i „rycerzy wstrzemięźliwości”, którzy niemal wyłącznie lub wyłącznie skupiają się na analizowaniu zapisów prawa.

Prezes Rzepliński jest klasycznym „sędzia aktywistą”, angażując się niemal wyłącznie w spory polityczne, dokonując ocen politycznych zamiast wyłącznie prawnych, tym samym nie zajmuje się ochroną podstawowych wartości, praw ludzi i Narodu, ale walczy tylko i wyłącznie z przeciwnikami politycznymi. Usytuowanie TK w PRL-BIS nie umacnia bowiem, lecz zakłóca tradycyjny trójpodział władzy (wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza). TK ma możliwości utrącania uchwalonych ustaw i wpływania na proces stanowienia prawa, Sejm natomiast ma możliwości ustalania organizacji  pracy TK i tym samym ingerencji w jego niezawisłość.

Podobnie dzieje się i w innych krajach (np. USA, Włochy), ale one nie mają innego istotnego problemu – ingerencji innych krajów, które „przy okazji” chcą pozbyć się niechcianego przez nich PiS. System demokratyczny zawsze będzie naznaczony konfliktem, tym bardziej, ze rozwiązania zawarte w obecnej Konstytucji PRL-BIS w sposób oczywisty zawierają w sobie zapowiedź konfliktu, a obcy to wykorzystują.

W miarę bezkonfliktowe funkcjonowanie możliwe jest tylko w przypadku, gdy Trybunał i większość sejmowa reprezentują podobne poglądy polityczne lub gdy Trybunał jest politycznie zrównoważony, a sędziowie są „rycerzami wstrzemięźliwości”.

To nie jest konflikt, to w zasadzie ujawniona wada aktualnej konstytucji, którą wykorzystują w grze politycznej postaci pokroju Sorosa, Michnika, Schulza,Frans Timmermansa, Tuska, Petru, Jean-Claude Junckera i innych dziwnych postacizaniepokojonych możliwością utraty nadwiślańskiej kolonii.

I dlatego PiS nie może ustąpić w sprawie TK,jakiekolwiek ustępstwa bez perspektywy dobrych zmian w Konstytucji będą tylko chwilowym załagodzeniem sytuacji i prostą drogą do kolejnych rozbiorów Polski, który to proces został czasowo wstrzymany. Tu nie chodzi o to czy 15 czy 18, ani jak będą wybierani. Źródło konfliktu tkwi w złych zapisach Konstytucji nie rozdzielających w wyraźny sposób kompetencji Trybunału i Parlamentu, co jest prostą drogą do powstania kolejnych tragicznych zaniechań.

Siedząc myślę, rozwagę czynię, akcja rzecz ciężka, to nie sprawa prosta, jest skomplikowana gdy jej trzeba sprostać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka