I po co mi to było? Samobiczowałem się frazą szczyt demencji, by za chwilę wytknął mi mefistofeles, iż to jeszcze nic. W początkach lipca (ależ miałem wtedy zagadkową jazdę!) spłodziłem jeszcze jedną zagadkę (ostatnie zdanie owego postu) i jej dotąd nie rozwiązałem. Szkoda, że RSS nie oferuje osobnego indeksu zagadek.
I co teraz? Nic, tylko zagadkę rozwiązać i za spóźnienie przeprosić. Hélas! Nic z tego! Zapomniałem... Pomnę jedynie, że ów młodzian na lewym skraju zdjęcia to ówczesny (czy odszedł z Kaczmarkiem?) rzecznik MSWiA, a zarazem... Salonowicz. Pomnę też, że miałem napisać o nim coś więcej, ale co - już nie wiem.
Za karę puszczę sobie ta-ta-ta pum-pum. I niechże to będzie zarazem nagrodą dla wizza, który zagadkę rozwiązał...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)