Wciąż krążą mi po głowie różne myśli związane z niedawną decyzją PKW. Moja opinia w tej sprawie ewoluowała, dopatrzyłem się w ustawie absurdu, dziś zaś dochodzę do wniosku, że mechanizm datków na fundusze wyborcze zbudowano byt restrykcyjnie.
Partia nie może przyjąć wpłaty od osoby prawnej ani zagranicznej. Prywatny zaś Polak może rocznie darować danej partii co najwyżej 15-krotność płacy minimalnej (art. 36a ustawy), a wszystko może odbyć się wyłącznie przelewem bankowym na wydzielone konto partyjnego funduszu wyborczego.
Karę za naruszenie tych przepisów, i to jak wiemy - bardzo surową - ponosi wyłącznie partia, nie zaś ofiarodawca. Partyjna księgowość musi kontrolować, czy: ♦ darczyńca jest uprawniony ♦ czy nie przekroczył limitu ♦ czy użył konta prywatnego, a nie - nie daj Boże - firmowego ♦ oraz czy nie nadeszły nielegalne wpłaty na inne konto partii.
W razie stwierdzenia nielegalnej wpłaty partia ma miesiąc, by odszukać ofiarodawcę i odesłać mu pieniądze, albo przelać je do urzędu skarbowego.
SLD od razu przyznał, że niektórych niepożądanych darczyńców nie zdążył znaleźć. PiS zrazu mówił, że wszystkie błędne wpłaty odesłał, potem Jarosław Kaczyński wyznał, iż kilku niepewnych wpłat nie zdążył zbadać w terminie. Pracownik księgowości PO mówił mi zaś, że ta natychmiast odsyła każdą wątpliwą wpłatę - bez badania, czy może jednak wątpliwości są niesłuszne - a po "odbiciu się" przelewu zwrotnego przestaje szukać darczyńcy i zasila konto skarbówki.
PiS i SLD powinny zapewne być równie ostrożne, choć taka ostrożność ociera się już o szaleństwo. Postuluję wszakże, by odpowiedzialność przerzucić choć częściowo na darczyńcę: niech ma obowiązek umieszczenia w polu tytułem danych pozwalających go zidentyfikować, a sama wpłata niechby była równoznaczna z wiążącym prawnie oświadczeniem: jestem uprawniony do jej wniesienia.
Piszę to nie w obronie gigantów, jak PiS, PO czy SLD. Obecne przepisy ograniczają demokrację, bo ogromnie utrudniają życie małym partiom. Gdybym chciał dziś założyć Krajowy Komitet Konsumentów Kakao (KKKK) i znalazł paru chętnych, całą energię musielibyśmy poświęcić na sprawdzanie, czy jakiś wstrętny producent pieprzu nie próbuje nam dopieprzyć nielegalnym przelewem. Do Sejmu byśmy nie weszli, bo i jak, a kakao ma tej jesieni zdrożeć o połowę...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)