Zdaniem Zyty Gilowskiej to, co dzieje sie w tym tygodniu na warszawskiej giełdzie, to normalne falowanie. Wchodząc do Sejmu pani wicepremier i minister finansów oświadczyła, że fundamenty gospodarki są mocne, wskaźniki makroekonomiczne - znakomite, więc najogólniej rzecz biorąc nie ma się czym przejmować.
Był to pierwszy publiczny komentarz pani minister, odkąd korekta przekształciła się w kraszek. Zyta Gilowska okrasiła swą wypowiedź bonmotem: giełda to nie łańcuszek św. Antoniego. Niektórzy klienci funduszy inwestycyjnych pewnie tego nie wiedzieli - nie wspominając o emerytach i kandydatach na emerytów, dla większości których wieść, że giełda ma coś do czynienia z ich przyszłością, to głupi żart.
Pani minister zamknęła sie teraz z marszałkiem. Nie ujawniła, o czym zamierza z nim mówić. Czy ma nadzieję, że Sejm zdąży jeszcze coś sensownego uchwalic?


Komentarze
Pokaż komentarze (27)