Temat był i dobry, i niebezpieczny. Trudno, by program śledczy nie zajął się Układem Warszawskim, gdy I tura śledztwa praktycznie dobiegła końca. Reportaż - samograj. Ale dyskusja? Jasne, że niczego nie wniesie i zamieni się w kampanię wyborczą.
Gdy oboje dyskutanci zjawili się na Woronicza, zaproponowałem im, by gros rozmowy poświęcić problemowi finansowania i zarządzania w samorządach. Jolanta Fabisiak (PO) i Zbigniew Girzyński (PiS) zgodzili się ochoczo, prawiąc sobie komplementy.
W studio zapomnieli o wszystkim. O cokolwiek pytałem, oni swoje. A wasz Piskorski taki owaki - a wasz Kaczyński z Piłką namieszał - a my zrobiliśmy CBA - ale źle...
Zgodnie oburzyli się tylko wtedy, gdy zapytałem, czemu w Sejmie zajmowanie się na serio sprawami samorządów uchodzi za wstydliwe. Po programie zaś wyszli razem, znów niemal trzymając się za ręce: zrobili swoje.
Czy naprawdę wierzą, że słowami można dziś przekonać Polaków, kto bardziej szczerze i żarliwie walczy z korupcją, czyje ręce bardziej czyste, a dusza bardziej niewinna?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)