Krzysztof Leski Krzysztof Leski
27
BLOG

LiD, wybory i stary mercedes

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 20
Cóż za urocze poniedziałkowe przedpołudnie na Rozbrat! Dawno mnie tu nie było, bo SLD dawno nie podejmował istotnych dla mediów decyzji, a jeżeli już, to na szczeblu klubu sejmowego i w gmachu Sejmu. Dziś w ponurym gmachu SLD obraduje Rada Programowa LiDu, a media czemuś sobie ubzdurały, że tu i teraz zapadną decyzje o listach wyborczych.

Gremium wprawdzie nie to (rzecz jest w kompetencji Komitetu Politycznego) i czas nie ten: ani terminu wyborów nie ma, ani nawet pewności, że się one tej jesieni odbędą. Co najwyżej pogadają o zasadach i ogólnych proporcjach. Nie ujawnią nam zaś nawet tego, co uzgodnią. Za pożywkę starczyć będzie musiało kilka okrągłych zdań - Wojciecha Olejniczaka, że każdy partner - mainstream czy przystawka - będzie traktowany sprawiedliwie, i Aleksandra Kwaśniewskiego, że nie listy są ważne, lecz program, a ten sprawi, że wyborcy rzucą się na listy LiDu jak na ciepłe bułeczki. Albo odwrotnie, to znaczy Kwaśniewski powie o równości, a Olejniczak o programie. Ale gdybym miał się zakładać, stawiałbym na pierwszą wersję.

Skądś poszła plotka, że sam Kwaśniewski chce kandydować. Wątpię. Na wszelki wypadek go zagadnąłem. Nie zamierzam, odparł. Myślę, że w tej mierze nie ściemnia.

Większość LiDu do wyborów wydaje się jednak podchodzić dość poważnie. Olejniczak, Kwaśniewski, a takży Jerzy Szmajdziński (SLD), Izabela Jaruga-Nowacka (Unia Pracy) i Marek Borowski (SDPL) zjawili się parę minut przed czasem i zniknęli w świetnie sobie znanych wnętrzach budynku. Tylko Demokratów.pl widać nie było. Już myslałem, że Januszowi Onyszkiewiczowi zepsuł się rower, gdy z niemal półgodzinnym poślizgiem pod gmach zajechał srebrny mercedes.

Model 190, rocznik na oko 1985 (kto pamięta, do kiedy produkowano tę kanciastą 190-tkę?), auto warte pewnie tyle, co lusterko boczne służbowej bryki Olejniczaka. Z siedzenia pasażera z lekkim stękiem wygramolił się Jan Lityński. - Ile lat ma to pudło? - zagadnąłem neutralnie. - Nie wiem, nie moje - odparł. - A czemu się spóźniłeś?

Lit spojrzał na mnie jak na wariata. Powinienem pamiętać: on nie liczy czasu w minutach, lecz w tygodniach. Gdy w epoce podziemia Tygodnik Mazowsze zamawiał u niego tekst, średni czas oczekiwania wynosił miesiąc.

I co to ja chciałem powiedzieć? Ach - że niczego tu się dziś nie dowiemy. Konferencja prasowa, zapowiedziana na pierwszą, będzie pewnie równie ogólnikowa, jak teoretycznie znacznie bardziej sensacyjny występ Janusza Kaczmarka w Sejmie o drugiej. O ile w ogóle do niego dojdzie.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka