Sensacja dnia rozpłynęła się w powietrzu. Jak łatwo było zgadnąć, występ Janusza Kaczmarka musiało rozczarować tych, którzy liczyli na szczegóły totalitarnego państwa zbudowanego przez PiS. Konkretnych nowości przyniosło... trzy.
Pierwsza: sam powrót b. szefa MSWiA z ziemi włoskiej do polskiej. Trochę - choć niewiele - zwiększa to jego wiarygodność. Gdyby był winien wszystkich zbrodni, jakie zarzucają mu dziś bracia Kaczyńscy i Zbigniew Ziobro - wybrałby czekanie we Włoszech na zwrot polityczny, który pozwoli mu poczuć się bezpieczniej.
Druga: suche TAK na pytania: ♦ czy Ziobro interesował się osobiście śledztwami w sprawach domniemanego wyłudzania ryczałtów na dojazdy przez europosłów PiSu, finansów LPR i Samoobrony; ♦ czy potwierdza słowa Romana Giertycha, iż gdańska prokuratura szuka haków na Donalda Tuska. Ale prócz owego TAK - ani słowa.
Trzecia: zaprzeczenie, jakoby dęta była sprawa szwajcarskich kont lewicy. Kaczmarek woli tylko, by nie mówić o lewicy ani SLD jako całości, lecz o poszczególnych osobach według jego wiedzy związanych z SLD. Nawiasem mówiąc już widzę, jak po takim dictum Wojciech Olejniczak et co. głosują za powołaniem Kaczmarka na premiera.
Zabawne, że właśnie w tej sprawie media już parę miesięcy temu dopatrzyły się różnic między publicznymi wypowiedziami Ziobry i Kaczmarka. Różnic, które były minister teraz bagatelizuje. Zdaje się być natomiast pełen pretensji do dziennikarzy, że nie zrozumieli jego aluzji, gdy jakoby już dawno mówił o swoich niepokojach związanych z działaniem Ziobry i służb w tylu sprawach, od zatrzymania Barbary Blidy zaczynając. I do prezydenta, któremu podobno dawno się zwierzył ze swych obaw, a prezydent nic.
Żadnego ze swoich wcześniejszych oskarżeń Kaczmarek nie rozwinął, bo jak mówi, nie został zwolniony z tajemnicy. Zapewne także komisji do spraw służb specjalnych nie będzie w środę mógł powiedzieć wiele więcej. Nie negując wagi oskarżeń Kaczmarka muszę wyznać, że daleko mi do przekonania, iż mu wierzę, a całkiem pewien jestem, iż także komisja śledcza wyjaśni niewiele i nieprędko. W każdym razie nie przed wyborami, jeśli nawet powstanie we wrześniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)