Już około południa, w chwili zapowiedzi występu Janusza Kaczmarka stało się jasne, że nasiadówka Rady Programowej LiDu nie wytrzyma takiej konkurencji medialnej. Zwłaszcza, że jak łatwo było przewidzieć, nie przyniosła efektów, jutro ma mieć ciąg dalszy, a swe listy wyborcze LiD, jak i inni, przedstawi może we wrześniu.
Na konferencji mówił Aleksander Kwaśniewski. Dwa zdania wtrącił Wojciech Olejniczak. Marek Borowski raz zawtórował im 5-sekundowym bonmotem. Jan Lityński odezwał się dopiero, gdy zapytałem, czemu milczy. Ten z Unii Pracy cały czas chował się za Kwaśniewskim. Wszystko razem czynem dowiodło prawdziwości tezy tego ostatniego, że LiD to koalicja zgody.
Potem wszyscy widoczni na zdjęciu poszli na górę, by razem w gabinecie Olejniczaka obejrzeć transmisję z występu Kaczmarka. Następnie SLD-owcy odmówili oficjalnych komentarzy. Szmajdziński odwiózł zapewne do domu Lityńskiego, który wciąż się nie dorobił ani samochodu, ani prawa jazdy. Sielanka. Prężni, zwarci, przyczajeni.
Wiem, że się trochę zezłościli słysząc, iż Kaczmarek, który dziś podważa tyle dokonań PiS w sferze tropienia afer - zarzutów w sprawie szwajcarskich kont nie wycofuje. Całkiem nieoficjalnie usłyszałem, że w tej sytuacji SLD nie wycofa pozwu, który jako partia złożył w sądzie przeciw Kaczmarkowi właśnie. Chyba trudno byłoby poprzeć kandydata na premiera, z którym cała partia właśnie się chce sądzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)