I czego się tak wszyscy zagrzali? Część polityków że to niby oburzona, Donald Tusk udaje nawet, że chce Ludwika Dorna odwoływać (bo LPR i SLD chyba nie udają). Część mediów że to niby w szoku - przez litość nie wspomnę, które radio komercyjne piało ze swego centralnego newsroomu dzisiaj jakoś tak: Na tym posiedzeniu nie będzie głosowania o rozwiązaniu Sejmu, nie wiadomo kiedy głosowania o komisji śledczej, te sensacyjne wieści ma dla nas nasz sejmowy reporter...
Od miesiąca było jasne, że w tym tygodniu ma być tylko żmudna legislacja. Sam zaś od tygodnia prognozowałem publicznie, w lajfach, że samorozwiązanie Sejm głosować będzie w piątek 7 września pewnie koło 17.00, potem - rozliczne vota nieufności, zaś śledzie przegłosuje może potem, ale raczej nie w tej kadencji. Dzisiejsze formalności mogły zaskoczyć tylko dziennikarzy, którzy wczoraj wrócili z długiego urlopu.
Bawi mnie udawane zaskoczenie i oburzenie Platformy, która jeszcze niedawno sama głosiła, iż śledzia lepiej upichcić w nowym Sejmie. Bawi mnie pryncypialność marszałka i PiSu. Jedni i drudzy mają swoje racje, ale spierają się całkiem niepotrzebnie.
Po pierwsze, jak już pisałem, komisja śledcza, nawet rychło powołana, przed wyborami zdąży zdziałać bardzo mało lub wręcz nic. Nie przyniesie więc ani korzyści, które reklamuje Tusk, ani szkód, przed którymi ostrzega Dorn.
Po drugie Tusk wie, że obawy Dorna to trochę i jego obawy, a Dorn wie, że stawiany mu przez Tuska zarzut tchórzostwa jest trochę uzasadniony.
Po trzecie jesienna kampania, jeśli nastąpi, będzie bardzo brutalna bez względu na to, czy komisja powstanie teraz, czy nie. Zarzut, że PiS jako opozycja kiedyś głosował za śledziami przed wyborami, jest chybiony, bo to nie było tuż przed wyborami. Ale teza, że to PiS stoi na straży czystości kampanii - jest śmieszna choćby w świetle sprawy Wehrmachtu: Jacek Kurski, to dziś jasne, działał nie wbrew partii, lecz za zgodą szefów, został na pokaz ukarany, by wkrótce powrócić do pełni łask.
Po czwarte spór o zablokowanie powstania śledzia będzie w kampanii nie mniej gorący, niż spory na ewentualnych posiedzeniach komisji, a rewelacje Janusza Kaczmarka i tak będą w kampanii funkcjonować, i tak będą pojawiać się nowe elementy - tyle, że bez marnej bo marnej, ale pieczęci, jaką jest przysięga składana przez świadka przed śledźkomisją i grożąca mu odpowiedzialność za fałszywe zeznania.
Konkluzja - bo dalsze argumenty odpuszczę, choć jest ich jeszcze sporo - będzid dwuczęściowa: komisję można by powołać zaraz bez dodatkowych szkód dla demokracji, ale Tusk mógłby odpuścić pohukiwania o tchórzostwie. PiS i PO lepiej zrobiłyby nie walcząc o tę formalność i pozostawiając to pole bitwy harcownikom z SLD i LiSa. Ale po co ja to piszę? Oni i tak nie odpuszczą.


Komentarze
Pokaż komentarze (70)