Nie będzie przed wyborami zmiany konstytucji zakazującej skazanym kandydowania do parlamentu. Dwie baby, które nie miały kłopotu, więc go sobie wymyśliły, a później się zastanawiały, czy już maja dośc kłopotów, czy jeszcze nie - ustaliły dziś w końcu, że swój pomysł wyrzucają do kosza. Ale wcale nie dlatego, że zmądrzały.
Marszałek Ludwik Dorn - w tym wypadku, co ostatnio rzadkie, mówiąc w imieniu PiSu i PO - oświadczył, że zgodnie uznano, iż czasu za mało, a ryzyko wpadki trybunalskiej za duże. To jednak nieprawda, a w każdym razie prawda niepełna. W rzeczywistości dziś rano strony zapoznały się z ekspertyzą sejmowego Biura Legislacyjnego. Wywiodło ono, że nawet gdyby nowelizację udało się uchwalić i obronić jej legalnośc - i tak by nie zadziałała w nabjliższych wyborach, lecz dopiero w następnych.
Sposób na Leppera rozpadł się, a incydentalny POPiS spieszyć się przestał, bo kto wie, czy w przyszłych wyborach taki zakaz nie będzie niewygodny. A ja się wyzłośliwiam, bo dzień znów ciężki, znów cześciowo w Starym Domu Poselskim, i znów słabo z czasem.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)