Paweł Graś, poseł PO, obecnie rotacyjny szef komisji ds. służb specjalnych. Politolog, lat 43, w Sejmie od 1997. W chwili upadku PRL miał już 25 lat. Wczoraj po rozmowie swej komisji z Januszem Kaczmarkiem oświadczył m.in., że:
- były minister powiedział to, i praktycznie tylko to, co już mówił publicznie, na swej konferencji prasowej i w wywiadach medialnych
- on zaś był przerażony, bo brzmiało to jak relacja z działalności Stasi lub Securitate za czasów Nicolae Ceauşescu.
O czym mowa? O tajnych policjach politycznych we Wschodnich Niemczech i Rumunii epoki komunizmu, dwóch uchodzących za najokrutniejsze oprócz Służby-Matki, czyli sowieckiego KGB. Na tle tego, co wyrabiały, dzialałność SB w naszym najweselszym baraku w bloku wydawać się może całkiem łagodna.
Powtórzę, że zarzutów Kaczmarka nie bagatelizuję - jeśli choć ich część się potwierdzi, będziemy mieli poważny problem, bo oznaczałoby to, że w aparacie władzy PiS działy się rzeczy nieakceptowalne. Ale tradycyjnie muszę zawołać: trzymajmy proporcje!
Wśród słuchaczy Grasia było sporo dziennikarskiej młodzieży: ludzi, którzy PRL pamiętać mogą z perspektywy głębokiego wózka i z lekcji historii. O KGB, Stasi, Securitate mieli pewnie jedną lekcję w szkole. Graś pewnie w małym stopniu wpłynie na ich opinię o rządach PiSu. Ale jaki wytworzy obraz NRD za Honeckera, Rumunii za Ceaucescu?


Komentarze
Pokaż komentarze (45)