Chwilowo to SLD rozdaje karty, w każdym razie w kwestii samorozwiązania Sejmu. Bez głosów lewicy uchwały nie będzie, a dziś SLD oświadczył jasno, że byłby przeciw, gdyby do głosowania doszło na tym posiedzeniu. W tej sytuacji dojrzewające w PiS plany, by bieg rzeczy przyspieszyć, straciły aktualność.
Także PO trochę odpuściła wspieranie zabaw LiSa i SLD w obstrukcję obrad. Ma nowe zabawki: odwoływanie (choć opornie to idzie) PiSowskich szefów komisji, nowo przecieknięte rewelacje Janusza Kaczmarka, a po trosze nawet tragedia afgańska - choć to oczywiście całkiem inna kategoria i tu trudno sie opozycji dziwić.
Platforma uznała chyba, że dwa tygodnie nikomu różnicy nie zrobią, a łatwość, z jaką opozycji przychodzi obarczanie Ludwika Dorna winą za bałagan w Sejmie - sprawia, że zwłaszcza PO doszła do wniosku, iż jeszcze nie czas, by kończyć ten przynoszący jej trochę wyborczych punktów spektakl. Jeśli jeszcze uda się jutro zrobić tajną debatę nad stenogramem z herbatki Kaczmarka ze speckomisją, będzie przepięknie ;)
PiS broni się najgłupiej, jak można. Wystawia przed kamery Jolantę Szczypińską, by łkała, że przez tę wstrętną opozycję leżą sprawy ważne dla kraju. Widać bowiem jak na dłoni, że nie leżą: emerytalna poprawka do Karty Nauczyciela przyjęta, budżetowe absolutorium z głowy i jest szansa na wykonanie całego uzgodnionego przez kluby wczoraj w południe planu minimum. Od jakości ustaw oczywiście teraz abstrahuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)