Władza dała odpór. Sześciu dostojników wystąpiło wspólnie na konferencji prasowej, by zapewnić, że Janusz Kaczmarek opowiada brednie. Byli Zbigniewowie Ziobro i Wasserman, szefowie MSWiA, ABW i CBA oraz rzecznik prezydenta.
Ale Ziobro ledwo dał pozostałym dojść do słowa, i to w końcówce. Ponad godzinną konferencję zdominował absolutnie, a na każde niemal pytanie odpowiadał tą samą psychoanalizą Kaczmarka: ów, trzęsąc się ze strachu w poczuciu winy, w desperacji opowiada brednie, które zaplanował dawno. Ziobro wiedział, że Kaczmarek planuje prowokację przeciwko prokuraturze i rządowi. Od kiedy wiedział? Tajemnica.
Na tle pięciu panów w czerni Ziobro, siedzący w środku, jedyny w jasnym garniturze, przykuwał uwagę. A to niełatwe, gdy na planie jest Bogdan Świączkowski, zdolny przyćmić nawet Ryszarda Kalisza. Pięciu dostojników wystąpiło jako balecik - jako girlsy towarzyszących spiewającemu soliście. To ja już wolę Dodę i nawet nauczę ją jeździć.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)