Krzysztof Leski Krzysztof Leski
129
BLOG

Sejmowi Dziwacy: Wacław Martyniuk

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 36

Wśród dziennikarzy jest znany, ale nie należy do pierwszego szeregu. Znają go zresztą raczej ci z większym stażem. Młodszym musi się opatrzyć, muszą go poznać i docenić, bo wcześniej mogli przeoczyć go oglądając Sejm w TV. Wacław Martyniuk, choć nie stroni od komentowania bieżącej polityki, jest na tle kolegów... mało radykalny.

(c) by K.L.Nazywam go często chodzącym regulaminem. Zna go na wylot, od początku do końca, od końca do początku. Podobnie jak to wszystko, co w Konstytucji i ustawach reguluje stosunki między organami państwa. Szczęśliwszy był chyba za Kwaśniewskiego i Millera, bo Olejniczak takie drobiazgi, jak regulamin, uważa za zbędny balast w pracy politycznej - i nie ma poczucia humoru, czego Martyniuk ma nadmiar. Prywatnie zdystansowany do siebie, SLD i świata, jakieś 15% tego dystansu demonstruje także publicznie. Niewiele? I tak blisko sejmowych rekordów.

W Sejmie jest od 1991. Znam go długo. Czy dobrze? Raczej nie. W gruncie rzeczy nie wiem, co myśli zwłaszcza o swojej partii. Rozmawiamy o tym bardzo rzadko. Martyniuk analizuje sytuację, ujawni to, co uważa za mało niebezpieczne, ale wtedy unika wartościowania, nawet w żartach. Stara się utrzymać low profile: pytany o bardziej istotne partyjne sekrety nie robi, jak wielu innych, mądrej miny, lecz uśmiecha się i rzecze: - Nie wiem. Naprawdę nie wiem.

Martyniuk to człowiek od czarnej roboty. Od lat jest sekretarzem klubu i rzecznikiem dyscypliny. W Sejmie tkwi od rana do nocy, także w dni, gdy poza nim jest trzech innych dziwaków na krzyż. Gdy klub był większy, a Martyniuk miał własny pokój, na drzwiach wieszał tabliczkę przypominającą posłom lewicy, że pracę w Sejmie kochają, a na usprawiedliwienie nieobecności niech nie liczą. I podpisywał się: Wasz karbowy.

Lubię go i cenię, choć w gruncie rzeczy wiem o nim niewiele. To od dawna jedyny już poseł, z którym prawie zawsze przegrywam spory regulaminowe, gdy nie mam pod ręką Internetu. Ale kłócę się rzadko - zwykle rzucam pytanie, potem słucham.

Martyniuk ma pewnie wady, których nie znam. Ta dla mnie widoczna to jego straszne krawaty, codziennie inny, uchodzące wśród dam za jego zaletę. Popatrzcie wyżej, co wynalazł wczoraj! Te krawaty mają chyba dodatkowo onieśmielać rozmówcę. To działa - nawet posłowie skrajnej prawicy, gdy zagadną go na korytarzu, słuchają potem w milczeniu. Martyniuk chętniej wszakże rozmawia z dziennikarkami - właśnie ze swadą wyjaśnia coś Dominice Długosz-Gierszewskiej.

Poprzedni Dziwacy: ♦ Magda RubajJan Osiecki

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka