Zarzucono mi, że nie znam regulaminu Sejmu, a opozycja, przerywając wczoraj lekturę stenogramów z Janusza Kaczmarka, zrobiła bez sensu. Napiszę więc szerzej, po co był ów trick, bo rzecz jest bardziej złożona niż sądzą autorzy paru komentarzy.
Regulamin nie pozwala posłom wnosić o uzupełnienie porządku obrad. To pewne. Co zyskuje opozycja przerywając obrady, gdy trwa rozpatrywanie punktu "Kaczmarek"? Szansę na rozszerzenie tematu, gdy speckomisja wysłucha b. szefów PP i CBŚ i dośle stenogramy. To prawda, że teoretycznie i o tym w regulaminie nie ma mowy. Ale po pierwsze jest usus: tak już bywało w Sejmie nie raz. Utarło się, że wnioskiem sali można modyfikować rozpatrywany punkt, niby na podstawie art. 184.3.8.
Zwłaszcza, że - a wątek ten pominąłem poprzednio, by nie wnikać za głęboko w mało przydatne szczegóły - to, czy lista dopuszczonych w art. 184.3 wniosków formalnych jest zamknięta, to rzecz sporna. By spór ominąć, wielu marszałków stosuje szeroką intepretację tego, co jest. I Ludwik Dorn pewnie nie będzie wyjątkiem. Zgoda, że nie można żądać nowych punktów, wynika stąd, iż gdzie indziej w regulaminie jasno napisano, że to wyłączna kompetencja marszałka. O, mhm, modyfikacji powiedzieć tego nie można. Byle modyfikacja mieściła się w jakichs granicach.
Tu jest kolejna pułapka na Romana Giertycha, który zapewne zapomniał, jak nazywa się punkt porządku. Sądził chyba, że tak, jak to on sam proponował w zeszłym tygodniu, o rozmowach w speckomisji. Gdy jednak Dorn zgodził się na dodanie punktu, to wg propozycji uzgodnionej przez prezydium Sejmu, w której mowa jest już tylko o stenogramach z Kaczmarka. Może się zatem zdarzyć, że Dorn odmówi modyfikacji twierdząc, że idzie ona za daleko. Co zresztą, jak widzimy, jest pojęciem cokolwiek pozaregulaminowym. Ale sądzę, że tu Dorn wojny wszczynać nie będzie.
Wreszcie warto przypomnieć, że jeśli marszałek sie uprze, bezradny jest i regulamin. Nie ma sposobu zmuszenia marszałka w krótkiej perspektywie do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, której on podjąć nie chce. Zanim opozycja zdołałaby go ukarać, będzie dawno po ptakach. Z tego punktu widzenia nasze rozważania są tylko teoretyczne.
Po poprzednim poście zarzucono mi nieznajomość regulaminu lub próbę manipulacji, dowiedziałem się też, iż mam zbyt duże ego, by przyznac sie do swojej niewiedzy w tym zakresie. Autor tego ostatniego komentarza zapewniał, że on przerobił temat już w zeszłym tygodniu, ale mnie pewnie nie było wtedy w Sejmie.
Otóż byłem, ale temat przerabiałem nie wtedy, lecz przerabiam go od wielu lat. Ten - i także inny: gdy chcę z kimś polemizować, nie zaczynam od tezy, ni pośrednio ni wprost, że mój przeciwnik w sporze jest idiotą. Wyluzujcie, moi mili, bo kampania i tak da nam wszystkim popalić i warto oszczędzać nerwy.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)