Liderzy PiSu oskarżają PO, że ta ze strachu przed wyborami skumała się z LiSem i chce zablokować głosowanie 307. Potwierdzenia w faktach brak: przerwa w obradach Sejmu nie przeszkadza w pracy komisji, a PO zapewnia, że to koniec popierania LPR. Jeśli w następną środę skrewi, będzie powód do oburzenia. Dopóki platformerska gra w kulki w Sejmie nie zagraża skróceniu kadencji, dopóty takiego powodu nie ma.
Coraz trudniej zaś pojąć, w co gra PiS. Oto Joachim Brudziński powiada, że w razie porażki próby skrócenia kadencji rząd nie poda się do dymisji, bo obowiązkiem PO, SLD i LiSa będzie zbudowanie nowej większości. Przemysław Gosiewski podobnie: przeciwnicy samorozwiązania muszą mieć patent na zbudowanie większości. A jeśli PO będzie za, skrewi zaś reszta? Skąd wtedy obowiązki PO? Jaki patent na większość mają mieć SLD i LiS, liczące niespełna 130 posłów?
Po południu Jarosław Kaczyński podtrzymał swoją ofertę: gdy Sejm nie uzbiera 307 głosów za skróceniem kadencji, on poda rząd do dymisji, jeśli PO zagwarantuje, że nie wykorzysta sytuacji do powołania innego rządu w obecnym Sejmie. Ale nie umiem uwierzyć, że wypowiedzi sekretarza partii i wicepremiera nie były uzgodnione z premierem, skoro ten się o nich nie zająknął. Wyraził także nadzieję, że Ludwik Dorn zmieni zdanie i w razie skrócenia kadencji będzie dalej zwoływał Sejm.
PiS i rząd wrzucają nowe projekty ustaw spoza pakietu minimum. Zmusiły opozycję do ekspresowego zajęcia się waloryzacją rent i emerytur, Kartą Polaka i budowlanym pakietem Barszcza. Próbują tego samego z dezubekizacją. A rząd dziś przyjął i przesłał Sejmowi, oprócz ustawy o Euro2012, siedem innych projektów! W tym zupełnie nowe prawo o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Po co? To wszystko do uchwalenia na kolanie w kampanii? Szkoda, że na konferencji premier mówił tylko o Euro2012, a o ową resztę nikt nawet nie zapytał.
58
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (36)