Pora odszczekać: Donald Tusk wbrew moim podejrzeniom nie próbował lawirować. Owszem, poparł żądanie Pawła Grasia, by marszałek Ludwik Dorn umożliwił komisji wysłuchanie Konrada Kornatowskiego, ale przede wszystkim oświadczył jasno, iż priorytetem sa wybory, a nie próby wyjaśniania sytuacji w tej kadencji.
Szef PO wysłał na drzewo świeżutką ofertę SLD. Wciąż nie wykluczam, że Platformie się odmieni, ale dziś sytuacja wydaje się w miarę jasna. PiS, PO i PSL poprą skrócenie kadencji. SLD raczej nie, ale... Wojciech Olejniczak właśnie zwołał, na 17.00, kolejny briefing w sprawie przyspieszonych wyborów. Znów zmienia zdanie?
Dwa ostatnie sejmowe briefingi przyniosły dość zabawny dialog na odległość: najpierw Tusk apelował do reszty opozycji, by nie bała się wyborów, chwilę później Andrzej Lepper do Tuska, by nie bał się konstruktywnego votum nieufności. Lider SO żądał, by Tusk określił się - czy popiera PiS, czy nie. Parę minut wcześniej Tusk mówił, że celem PO jest trwałe odsunięcie PiSu od władzy. Tak, to brzmi jak poparcie.
Tusk zdawał się być nieco zirytowany, gdy dziennikarze, ponawiając pytania o ofertę Olejniczaka, powtarzali jego i Romana Giertycha argumenty o bezsensie wyborów w państwie policyjnym. Weźcie pochodnie i idźcie na pałac, jeśli w to wierzycie - odparł dystansując sie od ostrzeżeń, że to ABW będzie ustalać listy wyborcze.
Chciałem dopytać, czy to oznacza krytykę także słów niektórych platformersów, którzy się cokolwiek zagalopowali w historycznych porównaniach PiSu. Tusk uciekł.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)