To są komisje w obronie przestępców - miał dziś powiedzieć pan premier pytany o żądania opozycji, by powołać komisje śledcze do zbadania afery gruntowej i śmierci Barbary Blidy. Wygląda to na zmianę stanowiska - dotąd PiS wielokrotnie zapewniał, że nie ma nic przeciwko komisjom, byle powstały po wyborach.
W tej sprawie coś mnie z premierem łączy: nie wierzę, że komisje śledcze wyjaśnią sprawy. Od dwóch tygodni zamierzam o tym skrobnąć szerzej, ale czasu brak. Czy to jednak powód, by komisje w ten sposób z góry dezawuować? Niewątpliwie nie.
Słowa premiera potwierdzają wszakże moją teorię, którą przedstawiłem dziś rano: idea dzisiejszych zatrzymań w sferze politycznej to przekonanie części opinii publicznej, że PiS nie ma obowiązku dyskutować z oskarżeniami o nadużycia władzy. Oskarżenia te to przecież słowa przestępców, którzy usiłują bronić własnej skóry.
Może zresztą to w jakimś stopniu prawda. Wciąż nie ma cienia rzeczowych dowodów mogących wskazywać - użyję modnego hasła - czy kłamie Ziobro, czy Kaczmarek.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)