Mój ulubieniec, poseł PO Paweł Graś, błysnął dziś dobrym humorem. Pytany, czy nie lepiej - jak się tego domagał wczoraj SLD - powołać rząd techniczny i wyjaśnić sprawę przed wyborami, odparł, że jest tylko szefem komisji i nie jemu wnikać w polityczne decyzje liderów. Potem jednak dodał, że nie warto obalać rządu natychmiast: Może lepiej dać PiSowi trochę czasu, niech się wyaresztują, ostatni zgasi światło.
Niezbyt mnie rozweselił, bo początek obrad speckomisji oznacza dla mnie konieczność porzucenia stolika dziennikarskiego. Idę do Starego Domu, w te wąskie korytarze bez wentylacji, tam, gdzie zagłuszarki, gdzie ni telefonu ni internetu, ni źródeł informacji, ni wody nawet. Jak to było w tym dowcipie o piekle? Koniec przerwy, kucamy...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)