Parę krótkich lat po 1989 wystarczyło, by Polacy w swej większości znów - jak w PRL - uznali, że polityka to jedno wielkie g, a politycy kłamią. Być może. Ale czy dlatego, że są politykami? Czy jesteśmy lepsi? Czy zawsze mówimy to, co myślimy? Ależ oczywiście, co najwyżej używamy... skrótów myślowych. Garść przykładów.
Podwładny na dywaniku u szefa. Myśli: Znowu się głąb czepia. Nikt nie da rady zrobić dwóch raportów w trzy dni. Jeszcze rok i pójdzie na emeryturę...
Podwładny mówi (skrótem myślowym): Jasne, szefie.
Szef na spotkaniu z załogą. Myśli: To stado baranów ma się za profesjonalistów. A jak przyjeżdża właściciel i mówi Guten Morgen, to nikt nie rozumie...
Szef mówi: Dziękuję, że dajecie z siebie wszystko.
On z nią w kawiarni. Myśli: Straszną mam dziś chcicę. Ta panienka mogłaby być ładniejsza, ale lepszy wróbel...
On mówi: Kocham cię.
Ona z nim w kawiarni. Myśli: Za mądry to ten facet nie jest. Ale może i lepiej, będzie robił, co zechcę. Grunt, że ma kasę...
Ona mówi: Cała drżę, gdy na mnie patrzysz.
Donald Tusk na konferencji prasowej. Myśli: Ciekawe, co bym zrobił jako premier, gdyby przyszedł do mnie Rokita i powiedział, że mamy swojego Kaczmarka.
Mówi: Te zatrzymania przypominaką mi porachunki mafijne.
Ja przy kompie. Myślę: Dosyć, ile można siedzieć i odpowiadać na te...
Piszę: I to by było na tyle ;)
Właściwie pod speckomisję idę bez większego żalu. WiFi po tej stronie Sejmu od dwóch tygodni działa jak potłuczone...


Komentarze
Pokaż komentarze (41)