W Sejmie wreszcie coś o ludzkich sprawach. Szef PSL obiecał interwencję w sprawie słynnego już postanowienia Sądu Najwyższego z 26 lipca o obowiązku rejestracji stron internetowych, w tym zwłaszcza blogów, jako czasopisma.
Mija 6 tygodni, wiemy tylko, że sprawa nosi sygnaturę IV KK 174/07, ale pełnej treści postanowienia nie znamy, bo jak twierdzi Vagla (sam szukać nie mam czasu), jeszcze nie zostało opublikowane w Internecie.
Waldemar Pawlak wytoczył banner PSL pod stolik prasowy. Sejmowych reporterów nieco zaskoczył, bo nie mówił ani o Januszu Kaczmarku, ani o PiSie, ABW, CBA, XYZ itd. Oświadczył zgrubsza, że absurdalną decyzją SN nie warto się zanadto przejmować, bo nie będzie trudno wyjaśnić sędziom, iż skazywać za brak rejestracji bloga nie wolno.
Rozumiem, że chodzi o to, by art. 7 prawa prasowego w odniesieniu do netu stał się prawem martwym. Tak jak w którymś z amerykańskich stanów do dziś pono obowiązuje - ale tylko w teorii - przepis, iż przed każdym pojazdem mechanicznym ma iść pieszy z chorągiewką. Choć może to legenda.
Pawlak dodał wszakże, że jeśli uda się porozumieć z innymi klubami, to Sejm mógłby w tym tygodniu znowelizować ustawę dodając w art. 7 przepis wyłączający działanie tegoż artykułu wobec publikacji internetowych. Czas zacząć lobbying.
PS. Na zdjęciu obok Pawlaka - Kuba z IARu. Chwilę wcześniej dostał ponoć telefon, że już mu za pracę dziękują. Który to już w IARze tego lata...?
PS2. Godz. 18.05 - dzięki za odzew, dzięki za linki! Gdyby się nam z Osieckim lobbying nie udał (Jasio zrzędzi, że nie ma szans ;) - to czemu nie podpisać choćby tej oto petycji? Przynajmniej sumienie czystsze będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)