Ten post chodził mi po głowie od tygodni. Wymagałby jednak sporo czasu, którego nie mam, i roboty, za którą nie przepadam. A czas nagli. Pisząc poprzedni post nagle doznałem olśnienia: spychotechnika! Rzucam hasło, czekam na czynny odzew!
Nie jest wielką tajemnicą - Igor Janke wspomina o tym publicznie - że Salon czekają wkrótce wielkie zmiany. Krótko mówiąc - nowe, bogatsze oprogramowanie i layout, więcej opcji. Ma być fajnie. Ale zanim będzie fajnie, może być kiepsko, bo software to działka bardziej nawet nieprzewidywalna niż tramwaje. Nie ma software'u bez błędów, a tuż po wdrożeniu nowego software'u często wydaje się, że składa się on z samych błędów, jakkolwiek długo i solidnie byłby wcześniej testowany na sucho.
Drodzy blogujący w Salonie24! Jeśli macie wrażenie, że zachować warto Wasze teksty i obrazki, melodyjki i animacje, tudzież komentarze gości i treści, do których linkujecie Wy i Wasi goście - utwórzcie w bezpiecznym miejscu, i aktualizujcie regularnie, pełną kopię Waszego bloga. Nie z braku zaufania do nowego software'u, lecz ot, na wszelki wypadek. Hasło brzmi: backupuj się, kto może i jak może!
A właśnie - jak? To miała być ta upierdliwsza część mojego postu. Sam backupuję się, odkąd uczennice vi liceum podesłały mi linka do fajnego i darmowego softu. By mu tu nie robić krypciochy, nazwy nie wymieniam, bo nie w tym rzecz: sposobów jest sporo i nie musi to być program pod windowsy, a kopia nie musi tkwić w naszych kompach.
Pomyślałem, że uczennice, może we współpracy z innymi bywającymi tu fachowcami dysponującymi chwilą czasu, mogłyby stworzyć posta zawierającego łopatologiczną, opatrzoną zrzutami screenów instrukcję, jak zrobić swego bloga. Jakby dodać żółtą okładkę, można wydać Salon24.pl blog backup for dummies. Zapewnię publicity. A wdzięczność blogerów dozgonna będzie, i stress adminów mniejszy, i chwała autorów zapewniona. Tylko proszę nie zapominać, czyj to był pomysł ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (15)