Globalna wioska całą gębą. Wszystko jest publiczne, wszystko jest na sprzedaż. Oto prokuratura okręgowa w Warszawie, która wg Zbigniewa Ziobro profesjonalnie i bezstronnie prowadzi śledztwo w sprawie przecieku o aferze gruntowej - publicznie zdementowała publiczne oświadczenia jednego z podejrzanych.
Prokuratura ujawniła fragment zeznań Janusza Kaczmarka w trwającym śledztwie. Za pierwszym razem składał je jako świadek, za drugim - już jako podejrzany. Według prokuratury Kaczmarek - wbrew temu, co głosi publicznie - zeznał, że nie rozmawiał z prezydentem o akcji CBA (którą nazywa realizacją) i że to nie Lech Kaczyński poznał go z Ryszardem Krauze. Koniec, kropka, żadnych pytań, dziękujemy.
Gdy w piątek prokuratura urządziła spektakl multimedialny i ujawniła wiele dowodów, tę bezprecedensową decyzję można było zrozumieć, bo bez precedensu była także sytuacja polityczna. Opozycja i media domagały się pokazania, co wedle śledczych obciąża Kaczmarka - formalnie kandydata na premiera. Dziś jednak prokuratura sama, bez niczyich publicznych ponagleń, ujawniła fragmenty zeznań podejrzanego.
Po co? W czyim interesie? Śledztwa? Prezydenta? PiSu? Spokoju obywateli?


Komentarze
Pokaż komentarze (132)