Marszałek niestety przegiął. Piszę niestety, bo nie kryłem i nie kryję, że Ludwika Dorna lubiłem i lubię prywatnie i nie sądzę, by w sferze publicznej zdarzyć się mogło coś, co ten stan zmieni. Nie zdziwcię się więc, że go spróbuję go częściowo bronić.
Najpierw jednak fakty wg relacji jednego z uczestników. Rzecz działa się wczoraj, gdy marszałek po ostatnim akcie tajnego, głośnego czytania Kaczmarkowieści wychodził z tramwaju na ogólnodostępny korytarz, by udać się do swego gabinetu.
Tramwaj to rodzaj przedpokoju pomiędzy korytarzem a salą obrad, od strony mównicy. Nie ma tam wstępu nikt prócz prezydium i zaproszonych gości. Tam odbywają sie krótkie spotkania prezydium i czasem Konwentu, gdy szkoda czasu na czekanie, aż wszyscy dotrą do marszałkowskiego gabinetu w innej części Sejmu.
Idąc do windy Dorn musiał pokonać kilka schodów. Dla chodzącego o kulach po operacji kolana to trudne. Obok było trzech fotoreporterów. - Nie zbliżaliśmy się, zachowywaliśmy dystans trzech metrów - opowiada jeden z nich.
Obok przechodził poseł PiSu Marek Suski, gdy Dorn - wg tej relacji - zawołał: - Panie pośle, panie pośle, ścierwojady! - Marszałek wsiadł do windy, fotoreporterzy nie zareagowali. - Skoro tak, to kto tu jest ścierwem? - pyta jeden z nich. Podkreśla, że rzecz działa się w Sejmie, w miejscu ogólnodostępnym. Dziś Ludek odparł, że nie była to wypowiedź publiczna: jeśli ktoś podsłuchiwał, to jego problem.
Uniewinnienia być nie może. Marszałkowi Sejmu RP takiego epitetu użyć nie wolno, jakkolwiek byłby prowokowany. A nie był, choć na konferencji powoływał się na kilka dawniejszych incydentów, w których być może fotoreporterzy przekroczyli granice.
Dorn w ogóle nie powinien chodzić. A jeżeli, to nie po schodach. Wczoraj pierwszy raz musiał wejść na schody i z nich zejść - inaczej nie można się dostać na fotel marszałka. Opozycja wyzywa go od tchórzy, niektórzy PiSowcy od zdrajców - za rzekome ustępstwa wobec opozycji. Rzekome, bo Dorn przestrzega po prostu regulaminu.
Nerwy mu puściły. Nie pierwszy raz. Uwzględniając powyższe powiem: Ludek, tak nie wolno. I tyle. Nie potępię. Rozumiem, że większość z Was uzna to za kumotersko nieetyczne. Rozumiem to. Ale jego też rozumiem, choć nie usprawiedliwiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)