Sejmowa kuchnia bywa nudna, ale bez jej rozumienia trudno dyskutować o polityce. Kilka osób - na blogu moim i Pawła Milcarka - dziwiło się, czemu twierdzę, że PiS i SLD były przeciw podwojeniu ulgi na dzieci, skoro ustawa przeszła głosami 395:0. Otóż głosowania były dwa, a każde decydowało o czymś innym.
Dziś w ustawie o PIT jest 120 zł rocznie na każde dziecko. Czerwcowe uzgodnienie ś.p. koalicji przewidywało podwyżkę do 572.54 zł, a zgłoszona w sierpniu poprawka PR - do 1145.08 zł. W pierwszym głosowaniu - nad tą poprawką - posłowie wybierali:
podwyższyć do 573, czy do 1145 zł?
Za wersją skromniejszą głosował PiS (135:1) i SLD (38:7). PiSowcy mówili potem, że główny ich motyw to ochrona budżetu; SLD-owcy podkreślali sprzeciw wobec podwyżki "służącej zamożniejszym".
Za wersją szczodrzejszą głosowała PO (96:0 przy aż 20 wtrzymujących się), SO (33:0), LPR (29:0), PSL (21:0) i "inni" (17:4). Wszyscy mówili, że to ulga, która da dobre efekty itd. Tylko PO nie mówiła nic, poza autoironicznymi komentarzami.
W ten sposób poprawiony projekt komisji, już w wersji "1145 zł", stanął do drugiego głosowania: nad całością nowelizacji ustawy o PIT. Można ją przyjąć lub odrzucić. Tertium non datur. Sejm stanął wobec wyboru:
pozostawić obecne 120 zł, czy dać 1145 zł?
W tej sytuacji wszyscy byli za zmianą, stąd 395:0. PiS głosując "za" uznał, że gorzej pozostawić obecną, raczej symboliczną ulgę. Mógł też liczyć, że PiSowska większość w Senacie przywróci wersję "573 zł", a Sejm nie zdoła tej poprawki odrzucić.
Poprawki Senatu Sejm odrzuca bezwzględną większością. Gdyby doszło do powtórki z pierwszego z powyższych głosowań, czyli 204:177 przy 25 wstrzymujących się - byłaby to dokładnie większość bezwzględna za odrzuceniem poprawki. Ni jednego głosu w zapasie. Zmiana stanowiska jednego posła przeważyłaby na korzyść wersji PiSu.
Ot, kawałek sejmowej kuchni. Smacznego :)


Komentarze
Pokaż komentarze (19)