Za nami seria głosowań. Miała trwać dwie godziny, trwała osiem, bo do planowanych doszły nieplanowane, a posłowie byli w świetnym nastroju i dużo ze sobą rozmawiali.
Nikt nie zliczy ustaw, które izba raczyła przyjąć. Pisać by o nich długo. Główne emocje budził Fundusz Alimentacyjny, drugie miejsce zajęły księgi wieczyste, w których rząd chce własność Skarbu Państwa na Ziemiach Odzyskanych ujawnić.
LPR twierdzi, że to nie wystarczy, by oddalić groźbę roszczeń. Żądała, by pod obrady poddać przyjęty przedwczoraj projekt senacki, który wygasza ważność dokonanych przed 1945 r. wpisów do ksiąg z tych rejonów. Większość była przeciw. Gdy jednak większość ta uchwaliła, by zaraz głosować, na mównicę wszedł Marek Suski (PiS).
- Proszę o 10 minut przerwy na ochłonięcie Platformy Obywatelskiej.
Wszyscy spojrzeli po sobie, bo gorączkowała się Liga, a PO i PiS zgodnie głosowały, by pracować dalej. Prowadzący obrady wicemarszałek Bronisław Komorowski oznajmił, że to nie wniosek formalny, lecz próba jątrzenia atmosfery. Nikt nie zaprotestował - choć regulamin o próbach jątrzenia nie mówi i każe poddać pod głosowanie każdy wniosek formalny, byle był formalny. A wniosek o przerwę takim jest.
Po głosowaniach zagadnąłem jednego z liderów PiSu, o co chodziło. - Nie wiem, coś pokręcił. Zdarza się każdemu, nawet Suskiemu - padła odpowiedź wierszem.
Komorowski zakończył kolejny dyżur przy lasce. Dobrze, bo już mu dykcja nawalała - ogłaszając wynik kolejnego z serii grubo ponad stu głosowań rzekł: - Głosowało czterystu dzwudziestu posłów. Zabiło pięćdziesięciu ośmiu, przeciw było...
Teraz prowadzi Ludwik Dorn. Ruszyła debata skracająca.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)