Była dokładnie 21.44, gdy na tablicy pojawiły się powyższe wyniki.O 21.40 Dorn miał już na końcu języka słowa - zarządzam głosowanie. Na trybunę wskoczył jednak Janusz Maksymiuk. Zaproponował, by głosowanie utajnić, najpewniej po to, by dietetyczni się wstydzić nie musieli i za dalszym posłowaniem się mogli bez skrupułów opowiedzieć - ale Dorn wyjaśnił mu, że to nierealne. Maksymiuk wycofał się.
Wynik sala przyjęła z lekkim aplauzem. Olbrzymi zapas 70 głosów ponad wymagane minimum, a także fantastyczna frekwencja w sali - 451 głosujących! - to spore zaskoczenia. Wszakże ten Sejm wreszcie zrobił coś w sposób zdecydowany.
Co teraz? Przerwa, Konwent. Sądzę, że PiS będzie starał się negocjować z PO sposób przyciszenia indywidualnych wniosków o vota nieufności dla 14 ministrów rządu. Nie można ich wycofać, ale PO mogłaby - uzasadniając kolejne wnioski - ogłaszać, że gdy przed rządem już tylko jakieś 2 miesiące, nie warto robić premierowi na złość. Może zgodzi się na to przynajmniej w przypadku kilku. Albo premier zdecyduje się złozyć u prezydenta wnioski o dymisje ministrów. Zresztą, to teraz nie jest najważniejsze.
PS. Ale też nie jest bez znaczenia. Godz. 22.05: bardzo wiarygodne, choć anonimowe źródła w PO informują, że Platforma gotowa jest na daleko idące ustępstwa - lecz nie zrezygnuje z odwołania Anny Fotygi i Zbigniewa Ziobry. Z drugiej strony - PiS twierdzi, że znalazł sposób, by regulaminowo uniemożliwić rozpatrywanie wszystkich wniosków PO. Konwent trwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)