Premier przeciął spór o indywidualne vota nieufności. Podał do dymisji wszystkich tych ministrów, których dotyczyły wnioski Platformy. Nie dotyczyły one zaś tych resortów, w których zmiany ministra nastąpiły po rozpadzie koalicji PiS-SO-LPR, czyli miesiąc po złożeniu wniosków Platformy. Tym samym posiedzenie Sejmu się praktycznie kończy.
Do wyborów formalnie to premier pełnić ma także funkcję ministra w resortach objętych dymisjami. W praktyce pracami kierować mają jednak nadal dotychczasowi ministrowie, teraz w randze sekretarzy stanu (wiceministrów). Są poza zasięgiem ewentualnych wniosków o votum nieufności.
Dziwi mnie tylko jedno: czemu premier zdecydował się na ten ruch natychmiast po głosowaniu, skoro z Platformy doszły wieści, że jest ona gotowa odstąpić od próby odwołania prawie wszystkich bohaterów swoich wniosków, prócz dwojga, o czym wspominałem w poprzednim poście?


Komentarze
Pokaż komentarze (43)