Aniśmy się obejrzeli, kampania ledwo rusza - już konstytucja w wyborczym gipsie. Wedle słów szefów dwóch głównych partii - połamana tak, że się długo nie pozbiera.
Pan premier oświadczył, że złożone przez PO przeciwko jego ministrom indywidualne vota nieufności to próba obejścia konstytucji. Był tam chyba też jakiś przymiotnik, ale już nie pomnę. Czy formalnie rzecz biorąc Jarosław Kaczyński ma rację?
Konstytucja zapewnia każdym 69 posłom prawo wniesienia o votum nieufności wobec każdego ministra. Używa liczby pojedyńczej, ale zaiste brak cienia przepisu, który by nie dopuszczał liczby mnogiej. Tedy wniesienie dwóch votów jest konstytucyjne. Trzech? Zapewne. Czterech? Chyba tak. Od ilu votów zaczyna się obejście?
Na chłopski rozum premier ma rację: 14 wniosków na 21 ministrów pachnie hucpą. To jednak nie powód, by mówić o obchodzeniu konstytucji. Gdy zaś Sejm postanowiłsię skrócić, wnioski zapachniały też dziecinadą. I tak trzeba było z nimi walczyć.
Pan premier wybrał trick, który zapowiadałem we wtorek: zdymisjonował swą gwardię przed debatą Sejmu nad votami. A gdy Baba Tuskjaga się odwróciła, Ludwik Dorn zaś przy aprobacie wszystkich klubów zdjął vota z porządku obrad - premier jął znowu ministrów powoływać. Po godzinie - Annę Fotygę; dziś - Jerzego Polaczka, rychło zapewne Zytę Gilowską i Zbigniewa Ziobrę. Tu ewidentnie próbuje obejść ustawę zasadniczą, bo niewątpliwie intencją autorów nie było takie użycie instytucji odwoływania i powoływania ministrów przez prezydenta.
Ale obejście to nie złamanie. Donald Tusk potępia dziś gwałt na konstytucji, ale mógłby ją po pierwsze przeczytać, po drugie zaś zauważyć, iż trick premiera to tylko odpowiedź na głupawe posunięcie Platformy. Uzasadnione w ogniu sporu w pierwszej dekadzie lipca - ale także politycznie absurdalne w przedzień wyborów. PO mogła była wcześniej dać sygnał gotowości do ustępstw w tej mierze. Nie dała, więc oberwała.
Premier, szef PO i wszyscy mogliby zaś wziąć pod uwagę, że spierają się... o nic. Że to konflikt zastępczy, bo jakkolwiek zwać się będą szefowie resortów, z p.o. czy bez, to ci sami ludzie będę kierować ministerstwami do dnia powstania nowego rządu. Znajdźcie sobie, panowie, lepsze tematy do kampanii, bo was wyłączę.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)