W porównaniu z gospodarką - polityka to sfera dziecinnie prosta. Oto mamy wybory - kres rządów powstałych jesienią 2005. Rządy te zostawiają kilka milionów wierzycieli - wyborców, którzy głosowali głównie na PiS i liczyli na realizację obietnic PiSu.
Po takim pięknym bankructwie syndyk politycznej masy upadłościowej miałby kłopot, jak wierzycieli obdzielić resztkami majątku. A tu nic z tych rzeczy, bo w polityce może istnieć perpetum mobile, można stworzyć coś z niczego. Wyborcy znów mają głos, znów obdarzą kogoś - może znowu PiS - kapitałem zakładowym czyli zaufaniem. I tak w kółko. Piękna seria bankructw, na których tak jakby prawie nikt nie tracił...
To też piękny wstęp do dzisiejszych 30 Minut. Właśnie mi przyszedł do głowy i chyba spróbuję go wygłosić. O ile dojadę. Mogę popaść w zamyślenie i bezwiednie pojechać na Woronicza. Tam zaś dzisiaj ponoć trwają dni otwarte, co oznacza, że wpuszczają wszystkich prócz własnych dziennikarzy. Dlatego, jak niedawno z powodu jakiegiś koncertu, mamy znów nadawać z Placu Powstańców, i znów na siedząco, bo studio za niskie, żeby stać. Nic to, na podniosły wstęp przestrzeni jakoś starczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)