209 obserwujących
3086 notek
6036k odsłon
  7066   0

PiS Ikarus

Rzadko używam takich słów. Dziś napiszę: SZOK! Jedna jaskółka szmiry nie czyni. Dwie to chyba też za mało, by ogłosić, że główne wydanie "Faktów" TVN staje się audycją rozrywkową. Ale po tym, co widziałem przed chwilą, znów zastygłem na chwilę z szeroko rozdziawioną gębą. Był to material tak niezwykły, że trudno nawet opowiedzieć słowami, o czym traktował...

Teoretycznie o sporze wokół JKR. Dokładniej - wypowiedzi zwolenników prezesa PiS o tym, że usunięte z partii posłanki "wkładały kij w szprychy pociągu" i że powinny były być ostrożne "jak Ikarus" (syn Dedalusa). Paweł Abramowicz, autor materiału, wspomniał o tym na wstępie, po czym przez 3 czy 4 minuty snuł bogato ilustrowaną archiwalnymi zdjęciami opowieść o tym, czy pociąg Pe-i-eS jest równie szybki, jak TGV, czy może ciągnie go parowóz, czy da się parowóz zatrzymać kijem, wreszcie o tym, jak kierowcy Ikarusów piekli kurczaki na pokrywie silnika swego autobusu.

Byłem wielkim fanem Tomka Sianeckiego jako mistrza "ostatniego tematu" w "Faktach". Sianko wszakże robił materiały o czymś w miarę istotnym, opowiadał jakąś historię z życia politycznego, przytaczał opinie - tyle, że podchodził do tego na sporym luzie. Abramowicz zrobił dziś gniota jak znalazł do programu "satyrycznego" na miarę naszych telewizji i publicznych, i komercyjnych, choć na poziomie abstrakcji godnym profesora mniemanologii stosowanej.

Paweł Abramowicz nie musi być mistrzem satyry. To bez znaczenia. Wydawca "Faktów" puścił to cudo na antenę jako jeden z bodaj sześciu dużych materiałów. Nie zauważył, iż to nie jest żaden "ostatni temat", lecz zbiór dygresji bez tematu. Niespełna tydzień po "informacyjnym" teledysku "Fakty" zaserwowały "informacyjny" felieton abstrakcyjno-satyryczny bez śladu treści, którego nie dałby nawet "Teleekspress".

Co zaś najsmutniejsze - "Wiadomości" od paru lat gonią i naśladują "Fakty". Czego dotąd nie było w Jedynce nawet o 17.00, to wkrótce może się pojawić o 19.30.

PS. Gazeta.pl natomiast w śmiertelnie poważnym, paraśledczym tekście o podejrzeniach, że ludzie PiSu anonimowo obsmarowują w necie radomskiego radnego - zamieszcza triumfalnie taką oto pointę mającą dowieść, że podejrzany łże:

Zdaniem informatyka, którego opinii zasięgnęliśmy, nie jest możliwe, by trzy komputery miały ten sam numer IP. To unikalny numer każdego komputera.

Na maturze nie wymagają znajomości architektury sieci. Ale licealista wie, że lepiej nie kompromitować się publicznie...

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka